Dojechaliśmy na miejsce. W miarę zbliżania się do celu miałam uczucie, jakbym wracała do domu. Było to nieco dziwne, bo dom został kilkanaście setek kilometrów za mną, ale takie właśnie było. Przedostając się przez wąskie mosty w kierunku Čiovo, rozpoznawałam kolejne zabudowania, docierały do mnie zmiany od poprzedniego roku i nagle zaświtała myśl – czy znajdę jeszcze w tych okolicach to znajome uczucie zachwytu? Z tą myślą doprowadziłam auto do Mastrinki, do znanego nam domu i gospodarzy, którzy jak pisałam w poprzednim poście, powitali nas zimnymi napojami na tarasie. Tym samym zaczął się nasz wielki powrót do Chorwacji i odkrywanie nowego, w nieco znanym kraju.

„Nasza” wyspa Čiovo

Nasza lokalizacja, w Mastrince, na wyspie Čiovo była wymarzoną bazą wypadową, zarówno w aspekcie wylegiwania się na plaży, jak i bardziej aktywnego wypoczynku. Mało uczęszczana plaża, czysta woda, piękny widok na Trogir i cudowni gospodarze. Co rano witał nas taki widok:

Mastrinka

Okazało się, że nasze Čiovo ma nie tylko doskonałą lokalizację, ale także dość ciekawą przeszłość. Jej pierwotna nazwa to Boa czy też Bua, wywodzi się najprawdopodobniej z czasów iliryjskich. Obecną nazwę, Čiovo zyskało nie wiadomo kiedy, ale wiadomo, że nazwa wyspy pochodzi od jej wschodniego przylądka Caput Jovis. Co ciekawe prawdopodobnie (żadne znalezione przeze mnie źródła nie potwierdzają tego w 100%) była swego czasu miejscem wypędzania chorych na trąd, więc ludzie raczej niechętnie się tu osiedlali. Jednakże w XV i XVI wieku znaleźli tu schronienie przed najeżdżającymi dzisiejszą Chorwację Turkami i od tego momentu osadnictwo na Čiovo zaczęło przybierać większe rozmiary. Mimo swoich małych rozmiarów (niecałe 30 km2 ) i niewielkiej liczby miejscowości, wyspa Čiovo posiada wiele do zaoferowania nie tylko dla miłośników architektury sakralnej, ale także dla miłośników podwodnej przyrody. Zaledwie kilometr od Mastrinki, w której mieszkaliśmy, w miejscowości Arbanija znajduje się dominikański klasztor Świętego Krzyża, założony w XV wieku. W jego wnętrzach kryje się bardzo ciekawy zbiór dzieł sztuki sakralnej, prawdopodobnie z XVII wieku. Ciekawostką jest również to, że północna ściana kompleksu została umocniona tak, by mogła stanowić formację obronną.

klasztor Świętego Krzyża Ciovo

To tylko jeden z przykładów ciekawostek, na zdawałoby się nie do końca ciekawej wyspie, leżącej niejako w cieniu znanego Trogiru czy Splitu. A jednak na Čiovo znaleźć można wiele więcej niż tylko bazę noclegową, bo wspomnieć tu można chociażby o Kościele Gospe od Prizidnica z pustelniczymi budynkami, którego powstanie datuje się na połowę XVI wieku (1546r.). Innym ciekawym miejscem jest wieś Slatine, gdzie na wybrzeżu istniał staro-chorwacki kościół św. Piotra. Wieś Zedno leży wewnątrz wyspy i znajduje się w niej kościół św. Mavra na polu, wokół którego gromadzili się pustelnicy oraz w samym centrum wsi kościół św. Ivana Trogirskiego. Jak zapewne zauważyliście, chociażby z dotychczasowej lektury niniejszego postu, Chorwacja obfituje w zabytkowe kościoły, katedry czy świątynie. Tak po prostu jest.
Poza tym, że wyspa sama w sobie jest interesująca, to dla nas miała tę ważną zaletę, że z domu, w którym mieszkaliśmy do starówki Trogiru było zaledwie 3km (zmierzone autem). Po drodze jest co prawda jedna góra do pokonania, ale da się to zrobić na wózku z pomocą drugiej osoby i przy odrobinie wysiłku. Nagroda, która czeka nas po takiej wędrówce to wspaniałe klimatyczne stare miasto Trogiru, a zatem naprawdę warto.

Trogir marina

Trogir panorama

Trogir nocą

Trogir

O historii Trogiru Kamil pisał trochę w relacji z naszej poprzedniej wyprawy do Chorwacji. Ja postaram się trochę ją poszerzyć i zatrzymać na tym pięknym miasteczku, którego starówka w 1997 roku została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Trogir jest niewątpliwie jednym z najpiękniejszych miast w Chorwacji. Jest to miasto portowe zamieszkałe przez jakieś 12 tysięcy ludzi. Jego centrum znajduje się na wyspie, którą dwa mosty łączą z jednej strony z wyspą Čiovo, a z drugiej ze stałym lądem. Od strony wyspy Čiovo budowany jest kolejny most omijający centrum Trogiru. Jeżeli czytaliście post z naszej poprzedniej wizyty w Chorwacji, wiecie, że Trogir założony został w III wieku przed Chrystusem przez Greków. Pochodzili oni z wyspy Vis, a pierwotna nazwa Trogiru to Traugurion i pochodzi od greckiego słowa kozioł. Pod panowaniem Greków ówczesny Trogir bardzo szybko rozwinął się do rangi najważniejszego portu w tej części Adriatyku i utrzymywał tę pozycję przez wieki. Dopiero rozwój Salony (starożytne miasto, którego ruiny znajdują się niedaleko Splitu), sprawił, że Trogir stracił na znaczeniu i nieco podupadł. Jednak odzyskał swoją świetność w IX wieku n.e., kiedy Salona została najechana i zniszczona, a jej mieszkańcy przenieśli się właśnie do Trogiru. Niedługo potem miasto złożyło hołd królom Chorwacji, a w XI wieku powstała tu diecezja Trogiru, która istniała aż do XIX wieku. O burzliwych losach miasta świadczyć może fakt, iż krótko po założeniu trogirskiej diecezji, miasto zostało przejęte przez Węgrów, by zostać w 1123 roku zdobyte i zrównane z ziemią przez Saracenów. A to jeszcze nie był koniec historycznych perypetii Trogiru. Po saraceńskim najeździe miasto dosyć szybko odbudowano z ruin jeszcze potężniejszym i o większym znaczeniu. To tutaj w pierwszej połowie XIII wieku schronił się król Bela IV uciekający przed najazdem Tatarów na Europę. Względny spokój trwał do 1420 roku, kiedy miastem rządzić zaczęli Wenecjanie, którzy jednakże nie zahamowali rozwoju miasta, a wręcz przeciwnie dokładali wszelkich starań, by uczynić je jeszcze mocniejszym i potężniejszym. Wenecjanie nie byli jednakże ostatnimi władcami Trogiru, gdyż miasto to w 1797 roku zostało przejęte przez Habsburgów. Austriacy utrzymali panowanie do końca I wojny światowej, z małą przerwą na rządy Francuzów na początku XIX wieku. Burzliwa historia Trogiru pozostawiła tu zabytki, które tworzą niepowtarzalny klimat i zachęcają do zagłębienia się w sercu tego portowego miasta.
Trogirską starówkę można zwiedzać rozpoczynając od promenady, lub też wchodząc przez zabytkową XVII-wieczną Bramę Północną, która stoi naprzeciwko mostu wiodącego ze stałego lądu.

Trogir Brama Północna

Na szczycie bramy widnieje postać patrona miasta św. Iwana Ursini. Kierując się uliczkami w lewo przechodzimy koło romańskiego domu z XII wieku i docieramy do serca trogirskiej starówki mieszczącej się na Placu Jana Pawła II (Trg Ivana Pavla II). Osoba niepełnosprawna również spokojnie dostanie się na główny plac tą drogą, choć miejscami jest nieco wyboiście, ale bez przesady.

Trogir starówka

Nad starówką króluje Katedra Św. Wawrzyńca (Katedrala Sv. Lovre), którą można zwiedzać w godzinach od 8:00 do 19:30 z wyjątkiem godzin, w których trwają nabożeństwa. Zwiedzanie Katedry Św. Wawrzyńca jest płatne i kosztuje około 20 kun.

Katedra Świętego Wawrzyńca Trogir

Katedrę budowano przez kilkaset lat, począwszy od 1193 roku i powstała ona na bazie istniejącej tu chrześcijańskiej bazyliki zniszczonej w 1123 roku podczas najazdu Saracenów. Datę tę można ujrzeć na niewielkim portalu od strony południowej. Budowę katedry oficjalnie zakończono dopiero w XVII wieku, gdyż przez lata podlegała ona pewnym modyfikacjom. Katedrę Św. Wawrzyńca wzniesiono w stylu romańskim, ale wchodząc do środka bez trudu dostrzeżemy gotyckie sklepienie. Najbardziej znanym i zdaniem wielu najpiękniejszym miejscem katedry jest jej romański portal główny datowany na 1240 rok.

Katedra Świętego Wawrzyńca Trogir

Zrobione przeze mnie zdjęcie nie oddaje jego uroku, więc polecam zatrzymanie się tu na dłuższą chwilę i kontemplowanie kunsztu autora. Po obu stronach portalu umieszczono kamienne lwy oraz wizerunki Adama i Ewy. Pilastry z wyrzeźbionymi świętymi podtrzymywane są przez atlantów. Zauważyć można tutaj również wiele scen myśliwskich czy odniesień do miesięcy. Warto też zadrzeć głowę i obejrzeć sobie piękne sklepienie krzyżowo-żebrowe.

Katedra Świętego Wawrzyńca Trogir

Jeżeli interesuje was architektura, Katedra Św. Wawrzyńca z pewnością nie zawiedzie was ani swoim wyglądem zewnętrznym, ani bogatym wnętrzem z pięknym barokowym ołtarzem głównym czy 12 rzeźbami naturalnych rozmiarów znajdujących się w renesansowej kaplicy św. Jana, mieszczącej się w lewej nawie Katedry Św. Wawrzyńca.
Stojąc plecami do głównego wejścia świątyni, naszym oczom ukazuje się Pałac Čipiko z XV wieku.

pałac Cipiko Trogir

Jest to budowla w stylu renesansowym, wzniesiona dla najzamożniejszej w tym czasie rodziny Trogiru. Warto zwrócić uwagę na dwa duże potrójne okna na pierwszym piętrze, z balustradą z jasnego kamienia. Ciekawostką jest to, że pierwotnie Pałac Čipiko składał się z dwóch budynków, które rozdzielała ulica, a łączył mostek. Obecnie mieści się tu prywatne biuro informacji turystycznej. Wróćmy jednak na Plac Jana Pawła II, gdzie kolejnymi rzucającymi się w oczy budowlami są Loggia miejska z charakterystycznymi sześcioma kolumnami, z których każda jest nieco inna. Kolumny zdobione są interesującymi płaskorzeźbami. Udało mi się ustalić, że jedna z nich to Sprawiedliwość autorstwa Nikoli Firentinca z 1471 roku a druga to chorwacki ban Berislavic. O pozostałych niestety nic nie wiem.

loggia miejska Trogir

Najwięcej jednak konsternacji wzbudziła we mnie znajdująca się obok miejskiego gmachu budowla. Dlaczego? A to ze względu na to, że nie mogłam ustalić co to jest. Z jednego źródła wynikało, że to kościół, z innego muzeum, a jeszcze innego wieża zegarowa. Wyobraźcie sobie moje zmieszanie, kiedy stojąc na środku Placu Jana Pawła II nagrywałam film i starałam się dojść co też podziwiam i nie mogłam. Okazało się, że właściwie jest to trzy w jednym.

wieża zegarowa Trogir

Loggia miejska, o której wyżej Wam pisałam przylega do wieży zegarowej, która powstała na ruinach dawnego kościoła Św. Sebastiana. Na pamiątkę nieistniejącej już świątyni, na wieży umieszczono postać Św. Sebastiana pod rzeźbą Chrystusa. Napis „muzeum” widoczny na zdjęciu mówi sam za siebie, więc nie będę się nad tym rozwodzić. Do miejskiej loggii przylega również kościół św. Barbary, który zbudowano najprawdopodobniej około IX wieku. Stojąc twarzą do loggii miejskiej i wieży zegarowej po lewej ręce mamy XV-wieczny ratusz, który zniszczono w czasie II wojny światowej i następnie odbudowano.

Trogir ratusz

Osobom poruszającym się na wózkach inwalidzkich, czy też osobom niepełnosprawnym w inny sposób, poruszanie się po Placu Jana Pawła II na pewno nie sprawi trudności. To swoiste centrum w ciągu dnia wypełnia się gwarem rozmów, pstrykającymi aparatami i wieloma językami świata i tak trwa to do późnych godzin nocnych.

Trogir wieczorem

W poprzednim roku oglądaliśmy tu finał mistrzostw świata, a tym razem delektowaliśmy się dalmatyńskim winem, słuchając muzyki na żywo i kontemplując uroki otaczającego nas piękna i historii.
Trogir jednak ma do zaoferowania o wiele więcej niż tylko słynny plac. Warto zabłądzić w wąskich uliczkach trogirskiej starówki, zajrzeć na podwórka, dotknąć murów i dać się uwieść temu miastu, które już na zawsze pozostawia w człowieku ten szczególny rodzaj tęsknoty, by tu wrócić.

trogirska uliczka

trogirska uliczka

A bywa naprawdę wąsko. Tak wąsko, że można dotknąć ścian budynków po obu stronach uliczki jednocześnie.

trogirska uliczka

I tutaj niestety, drodzy wózkowicze muszę Was zmartwić, bo niektóre z tych pięknych zakamarków mają taką nawierzchnię, jak ta ze zdjęcia poniżej, co utrudni Wam poruszanie się i może zniechęcić.

trogirska uliczka niepełnosprawny

Nie poddawajcie się jednak, bo zawsze da się jakoś takie „atrakcje” ominąć lub je pokonać, czego z Kamilem jesteśmy najlepszym przykładem.
Po spacerze wąskimi uliczkami proponuję przez kolejną z bram, udać się na promenadę, która już sama w sobie robi wrażenie.

Trogir promenada

Jacht Exuma Trogir

Wędrówkę rozpoczynamy mając po lewej ręce morze, a po prawej mury starego miasta i przepiękne palmy, dające nieco cienia w upalne dni. Wędrując tak wśród ulicznych straganów, mijamy fortyfikacje i kościół Św. Mikołaja oraz klasztor dominikanów i gotycki Kościół Św. Dominika.

kościół Świętego Dominika Trogir

Idąc dalej prosto, naszym oczom ukazuje się Twierdza Kamerlengo.

Twierdza Kamerlengo Trogir

Twierdza Kamerlengo to jedna z najbardziej imponujących fortec w okolicy. Fort wzniesiony został w XV wieku, a jego twórcą był Marin Radoj. Pełnił on integralną część systemu obronnego Trogiru i połączony był z murami miejskimi. Do pięknie prezentującej się na tle morza i palm Twierdzy Kamerlengo można wejść i wspiąwszy się na mury, podziwiać malującą się naszym oczom panoramę Trogiru. Kierując się na północ uliczką przy forcie, docieramy do kolejnego elementu obronnego Trogiru.

Trogir wieża

Jest to wzniesiona przez Wenecjan Wieża Św. Marka, na której skończyliśmy nasz trogirski spacer. Czy da się z tego portowego miasteczka „wycisnąć” jeszcze więcej? Da się, zależy co, kto chce w nim znaleźć. W Trogirze bywaliśmy z Kamilem niemal codziennie i o różnych porach dnia, stąd też i różne zdjęcia. Bez względu na porę dnia, z twarzy nie schodził nam uśmiech.

Trogir My

Mnie najbardziej jednak zachwycił poranny spokój, kiedy miasto budziło się do życia a my niespiesznie błądziliśmy jego uliczkami, czekając na otwarcie pierwszych kawiarni, by móc delektować się kawą.

kawa w Trogirze

Nie pozostałam jednak obojętna na wieczorny gwar wypełniający Trogir z jego jasnymi murami oświetlanymi nie tylko lampami, ale i światłem księżyca. Każdorazowo robił na mnie kolosalne wrażenie, które trwa do dzisiaj. I choć to Split jest bardziej okazały, to mnie jednak uwiodło to portowe miasteczko, którego historia i związana z nią architektura tworzy tak różnorodną, a jednak spójną całość. Dosyć jednak o Koziej Wsi, wpisanej na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, bo w następnej relacji zamierzam zabrać Was do pałacu.

 

Część trzecia relacji z Chorwacji: Wielki powrót, czyli Chorwacja po raz drugi. Część 3 – Splendor Splitu

4 KOMENTARZE

  1. Fantastyczny blog! Po pierwsze te wszystkie informacje dla czterech kółek są bardzo cenne, bo ciężko znaleźć je w necie, nie mówiąc o znajomych, którzy takich rzeczy nie zauważają, po drugie super opisy i piękne zdjęcia 🙂
    Dziękuję 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ