Wielki powrót, czyli Chorwacja po raz drugi. Część 4 – Szybenik

poprzednim poście pisałam Wam o Splicie i jego splendorze. Tym razem zabiorę Was na północ w kierunku Szybenika, miasta założonego przez Słowian około VII wieku. Jadąc wijącą się wybrzeżem Adriatyku magistralą nie sposób nie zatrzymać się na jednym z licznych punktów widokowych i podziwiać uroki Chorwacji. Opowiem Wam również o niezwykłych autostopowiczach, którzy zabrali nas w bardzo urokliwe miejsce. Ale po kolei…

W kierunku Szybenika

W Szybeniku byliśmy już przy okazji naszej poprzedniej podróży do Chorwacji. Wtedy jednak przeraził nas ogrom „spoglądających” na nas schodów i odpuściliśmy zwiedzanie tego założonego przez Słowian miasta. Tym razem postanowiliśmy naprawdę sprawdzić dostępność Szybenika dla osób poruszających się na wózkach inwalidzkich i poszukać jakiejś innej drogi umożliwiającej leniwe przemierzanie uliczek tej miejscowości. Tak więc zebraliśmy ochotników i lipcowym popołudniem wybraliśmy się na północ. Do Szybenika prowadzą co najmniej dwie drogi (tyloma jechaliśmy): autostradą lub Magistralą Adriatycką. Wkrótce miało się okazać, że istnieje jeszcze trzecia, ale o tym później. Chcąc pokazać naszej podróżniczej brygadzie piękno Chorwacji, wybraliśmy oczywiście niespieszną, ale jakże uroczą Magistralę Adriatycką, która wije się wzdłuż wybrzeża i przebiega przez liczne mniejsze i większe miejscowości. Mnie szczególnie urzekła w miejscowości Marina, gdzie biegnie wzdłuż niewielkiej zatoki pełnej przycumowanych łodzi, łódek i łódeczek i wydaje się, że wystarczy sięgnąć ręką przez okno, a da się dotknąć tafli wody. Po drodze mija się wiele punktów widokowych, które kuszą możliwością zatrzymania się i chłonięcia tego niezwykłego piękna. My wybraliśmy widok na Primošten.

Primosten

To zaledwie trzytysięczne miasteczko jest niezwykłe. Primošten leży zaledwie 25 kilometrów na południe od Szybenika. Dawniej zajmował tylko widoczną na zdjęciu wyspę, a ze stałym lądem łączył do zwodzony most, który w czasie tureckiej inwazji w 1542 roku ochronił mieszkańców przed najazdem. Kiedy Turcy się wycofali, został zastąpiony przez stałą konstrukcję i w ten sposób osada uzyskała trwałe połączenie z lądem, który stopniowo mieszkańcy zaczęli zasiedlać. Swoją nazwę Primošten otrzymał w roku 1564. Miasto to należy moim zdaniem do najpiękniejszych w Chorwacji, co pokazuje powyższe zdjęcie. Patrząc ze wzgórza ze stałego lądu na Primošten ma się wrażenie jakby patrzyło się na położoną na Adriatyku łzę czy kroplę. I tak też często nazywany jest Primošten – łzą Adriatyku. Pięknie, prawda? Ale to nie wszystko. Primošten słynie z winnic, których fotografie zdobią centrum ONZ w Nowym Jorku, a ponadto to tutaj znajduje się Mala Radca – plaża uznawana za jedną z 10 najpiękniejszych plaż Chorwacji. Więc będąc w okolicy, zatrzymajcie się na chwilę i chociaż popatrzcie na samo miasteczko, czy na piękno Adriatyku.

Primosten morze adriatyckie

Słowiański Szybenik

Ruszyliśmy dalej i wkrótce oczom naszym ukazał się Szybenik. To około 50-cio tysięczne miasto jest malowniczo położone u ujścia rzeki Krka, gdzie w Parku Narodowym Wodospadów Rzeki Krka podziwiać można przepiękne wodospady, co opisał Kamil w poście W stronę słońca, czyli do Chorwacji przez Bratysławę i Budapeszt cz. 2 i jest to możliwe nie tylko dla osób pełnosprawnych, zatem tym bardziej warto wybrać się w te rejony. Dla zachęcenia Was do lektury ubiegłorocznego postu Kamila, popatrzcie na zdjęcie poniżej.

wodospady Krka

Wróćmy jednak do Szybenika, a właściwie Šibenika, jak po chorwacku brzmi nazwa tej malowniczej miejscowości.

Szybenik od morza

Miasto jest ciekawe chociażby ze względu na swoje pochodzenie. Zostało ono założone wyjątkowo nie przez Ilirów, Greków czy Rzymian, a przez Słowian około VII wieku. Gród natomiast wzniesiono w wieku X. Po raz pierwszy nazwa Szybenik pojawia się około 1066 roku w statucie chorwackiego króla Krešimira IV, chociaż prawa miejskie osada otrzymała dopiero w 1298 roku. Ciekawe jest również to, że prace archeologiczne prowadzone na tym terenie wykazały, iż rejony te były zamieszkane na długo przed przybyciem tutaj Chorwatów. Od XII wieku o wpływy w Szybeniku zabiegały takie mocarstwa, jak Wenecja, Węgry czy Bośnia. Ostatecznie na początku XV wieku, wygrali ci pierwsi, których los w Szybeniku nie był jednak łatwy ze względu na ciągłe najazdy tureckie. Z tego też powodu, Wenecjanie wybudowali tu cztery fortece: św. Mikołaja, św. Anny, św. Jana i Šubićevac, których pozostałości można podziwiać do dzisiaj. Najbardziej widoczna, jest górująca nad miastem Twierdza św. Anny.

twierdza św Anny

Roztacza się stąd zaiste przepiękny widok, szczególnie o zachodzie słońca.

Wróćmy jednak do kawałka szybenickiej historii. Wenecjanie rządzili tutaj aż do upadku Republiki Weneckiej w końcu XVIII wieku, następnie Szybenik dostał się na krótko pod panowanie Napoleona, by niemalże natychmiast przejść pod zwierzchnictwo austriackie. I wojna światowa i traktat z Rapallo spowodowały, iż miasto zostało przyznane Królestwu Jugosławii, natomiast w czasie II wojny światowej znalazł się on pod okupacją włoską i niemiecką, i straszliwie ucierpiał na skutek kilkudziesięciu alianckich nalotów. Zniszczenia musiały być straszne, a to nie był koniec, gdyż w latach 1991 – 1995 Szybenik był systematycznie ostrzeliwany przez wojska jugosłowiańskie. Jednak miasto przetrwało i dzisiaj możemy się w nim zagubiać do woli, jak się okazało nie wszyscy jednak mogą tego dokonać.

Nie taki dostępny Szybenik

Tym razem odmiennie niż rok temu postanowiliśmy „zaatakować” miasto od góry i rozpocząć zwiedzanie od wspomnianej wyżej Twierdzy św. Anny, licząc na to, że w ten sposób unikniemy przynajmniej większości schodów. To był totalny niewypał, bo kiedy udało nam się zaparkować w pobliżu murów okazało się, że zwiedzanie stąd jest dla osoby na wózku inwalidzkim kompletnie niemożliwe. Schody i stromizny były wszędzie. Zjechaliśmy więc na dół, w okolice mariny, gdzie znajduje się sporo miejsc parkingowych (płatnych), w tym miejsca dla osób niepełnosprawnych. Słońce niemalże zachodziło, kreując niesamowitą atmosferę i widoki.

Szybenik zachód słońca

Ruszyliśmy wzdłuż nabrzeża ulicą Obala Oslobodenja w kierunku głównego zabytku Szybenika, wpisanej na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO, katedry św. Jakuba.

katedra św Jakuba

Moim zamiarem było dostać się na górę, do Twierdzy św. Anny, co dla Kamila było niestety niemożliwe, więc chcąc zrobić mi przyjemność, postanowił zostać na dole i oddać się swojej pasji fotografowania. A oto, co z tego wyszło

Szybenik zabudowania

mury Szybenika

Szybenik ptaszek

Szybenik Porshe

Po prostu ma talent ten mój mąż. 🙂 Ja tymczasem ruszyłam pokonywać kolejne schody. Pierwszym miejscem, przy którym się zatrzymałam, była słynna Katedra św. Jakuba. Katedra ta została wpisana, jak już wspominałam, na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO w 2000 roku. Katedrę św. Jakuba zwiedzać można codziennie. Latem otwarta jest od 8:30 do 20:00 i wstęp do niej kosztuje 15 chorwackich kun. Na niedużym placu przed katedrą, znajduje się rzeźba Juraja Dalmatinaca, który był wielce istotną postacią w odniesieniu do Katedry św. Jakuba.

Juraj Dalmatinac

Sama świątynia budowana była ponad sto lat w XIV i XV wieku. Początkowo nad jej kształtem pracowali weneccy architekci, a od 1441 roku nadzór nad projektem przejął wspomniany już Juraj Dalmatinac. Po jego śmierci, dzieło mistrza kontynuował jego uczeń Nikola Firentinac. Juraj Dalmatinac wprowadził tu specjalną technikę trwałego łączenia kamienia bez użycia jakiegokolwiek spoiwa. Co ciekawe, architekci, którzy naprawiali zniszczenia w Katedrze św. Jakuba po ostatniej wojnie, nie potrafili odtworzyć wspomnianej już średniowiecznej metody Dalmatinaca i musieli ubytki uzupełnić cementem. Wróćmy jednak do samej katedry. Katedra św. Jakuba jest naprawdę duża. Ma 38,5 m. długości, 14 m. szerokości i 19,5 m. wysokości i to bez kopuły, gdyż ta ostatnia kończy się na wysokości 32 metrów. Do wzniesienia katedry wykorzystano ciosany kamień i marmur pochodzący z takich wysp, jak Rab, Krk, Brač i Korčula. Mając na uwadze wymiary Katedry św. Jakuba, udało mi się ustalić, że jest to największy na świecie kościół wybudowany z samego kamienia bez użycia spoiwa.

katedra św Jakuba

Na tym nie skończyła się moja fascynacja tym, wpisanym na listę światowego dziedzictwa UNESCO, zabytkiem. Otóż okazało się, iż zewnętrzną ścianę katedry zdobi niezwykły element. Jest to fryz składający się z 71 głów, ułożonych w rzędzie. Głowy te to wierne podobizny XV-wiecznych mieszkańców Szybenika, a sam fryz jest autorstwa wspomnianego już Juraja Dalmatinaca.

fryz Juraja Dalmatinaca

Katedra św. Jakuba usytuowana jest dłuższym bokiem przy placu, z którego drugiej strony znajduje się renesansowy ratusz miejski (gradska loggia).

Szybenik ratusz miejski

Ratusz ten powstał w latach 1533 – 1546. Wskutek wspomnianych już przeze mnie działań wojennych, został kompletnie zniszczony i po wojnie zbudowano go na nowo od podstaw.

Mając Katedrę św. Jakuba po prawej, a ratusz miejski po lewej ręce, oczom naszym ukazuje się charakterystyczna sylwetka Kościoła św. Barbary.

Szybenik kościół św Barbary

Stoi on przy ulicy Kralja Tomislava i pochodzi z XV wieku. Obecnie znajduje się w nim galeria sztuki sakralnej, obejmująca zbiory z XVI – XVIII wieku. Ja jednak kieruję się dalej, przez znajdujące się po lewej stronie wejście w murach i podążam taką oto drogą:

Szybenik schody

Jak widzicie, osoba niepełnosprawna nie ma szans się tu dostać, niestety. Wspólnie z moimi towarzyszami podróży, chcę odnaleźć drogę do twierdzy św. Anny, ale znaki wskazują, że mimo właściwego kierunku, podążamy do zamku św. Michała czy Mikołaja. O co tu chodzi? Wyobraźcie sobie moją konsternację. Dopiero po powrocie do Polski udało mi się nie bez trudu odnaleźć źródła, które podają, iż twierdza nosi nazwę twierdzy św. Michała, nazywanej również Zamkiem św. Anny. Z drugiej jednak strony są źródła, które podają wersję dokładnie odwrotną. Do tej pory wątpliwości nie udało mi się rozwiać, więc za większością źródeł i map – nazywać będę to miejsce twierdzą św. Anny. 🙂 Idąc wciąż pod górę i pokonując kolejne schody i wąskie uliczki trudno nie popaść w zachwyt. Zresztą sami zobaczcie.

Szybenik

Szybenik

Szybenik

W końcu dotarliśmy do stóp twierdzy, a że była już 21:00, to nie wchodziliśmy do środka (płatny wstęp, twierdza jest czynna do 21:00 właśnie). Popatrzyliśmy tylko na pięknie tonące w morzu słońce i postanowiliśmy zejść na dół do Kamila, który na nas czekał. Na dole pożegnaliśmy się z naszą podróżniczą brygadą, która zaparkowała wyżej i ruszyliśmy do auta, umawiając się na spotkanie już w Mastrince.

Zagubieni na trasie z Szybenika

Jak w podtytule. Nie mam pojęcia, jak pojechałam, że nie pojechałam ani na autostradę, ani na Magistralę Adriatycką, ale za to całkowicie przypadkiem odnaleźliśmy trzecią drogę w stronę Trogiru i to jaką. Po kolei jednak. Wracając z Szybenika, zabraliśmy dwóch autostopowiczów, którzy jechali do Splitu na festiwal Ultra Europe. Ucieszyli się, że możemy zabrać ich aż do Trogiru, a że świetnie mówili po angielsku, to porozmawialiśmy trochę. To oni powiedzieli nam, że w Chorwacji jest od dawna nierozstrzygnięty spór o to, które miasto ma więcej schodów – Szybenik czy Dubrownik. Ten drugi również mieliśmy na swojej podróżniczej liście, ale o tym będzie już innym razem. Informacja o trwającym sporze tylko utwierdziła Kamila i mnie w przekonaniu, że osoby niepełnosprawne powinny skreślić Szybenik ze swojej listy zwiedzania, chyba, że zrobią to tak, jak było w naszym przypadku i albo zadowolą się widokiem z dołu i spacerem wzdłuż morza, albo pozwolą swojemu towarzyszowi powspinać się odrobinę. Dyskusja z naszymi pasażerami trwała w najlepsze, kiedy padło z ich ust dziwne pytanie o to dlaczego nie jadę autostradą. Kiedy odpowiedziałam, że wolę urokliwą Magistralę Adriatycką, okazało się że nie jadę ani jedną, ani drugą drogą. Nowopoznani Chorwaci powiedzieli jednak, że to nic, bo ta przypadkowa droga, jest najkrótsza, choć kręta (w istocie tak było) a poza tym są na niej takie punkty widokowe, z których widać wszystkie wyspy, a przy dobrej pogodzie – nawet odległy Hvar. Kiedy zobaczyłam na własne oczy to o czym mówili, po prostu mnie zatkało.

panorama Trogiru noc

Kiedy wróciliśmy do Mastrinki i opowiedzieliśmy naszym towarzyszom, co widzieliśmy, zapragnęli tam pojechać i kilka dni później ponownie zawitaliśmy na rozsianych wzdłuż drogi punktach widokowych. Droga ma numer 58 i trzeba uważać by jadąc od strony Trogiru w kierunku Szybenika nie przejechać zjazdu. Polecam jednak nią podążyć, bo nagroda, jaka Was tam czeka wygląda tak:

panorama morze Adriatyckie

panorama Split

Pięknie, prawda? Spędziliśmy tam dłuższą chwilę, nigdzie się nie spiesząc i czekając aż Słońce zatonie w Adriatyku.

Takie momenty zawsze uświadamiają mi, jakie piękno nas otacza, a to nie był jeszcze koniec naszego wielkiego powrotu do Chorwacji. Wreszcie mieliśmy zobaczyć Bośnię i Hercegowinę i odwiedzić słynny Dubrownik. Z Kamilem czekaliśmy na to cały rok i mieliśmy nadzieję się nie rozczarować, jak również pokonać ewentualne trudności. Jak było? Już dzisiaj zapraszam Was do czytania kolejnego postu.

 

Na koniec wybierzcie się z Gohą na spacer po Szybeniku.

W związku z RODO, YouTube potrzebuje Twojej zgody na załadowanie. Więcej informacji przedstawia nasza Polityka cookies.
Zgadzam się

 

Małgorzata Kowalewicz
2020-01-17T12:16:48+01:00 11 października 2015|
Wolę jak się do mnie zwraca po prostu Goha (wiem, wiem, że powinno być przez "ch" :)). Na co dzień pracuję z dziećmi ucząc je angielskiego. Poza podróżami i językiem angielskim moją pasją jest resocjalizacja. Gdy tylko mogę to śpiewam, bo życie jest muzyką :)

2 komentarze

  1. Agnieszka 17 października 2015 w 14:55 - Odpowiedz

    Niesamowite, ale wczoraj właśnie po raz pierwszy usłyszałam o mieście Szybenik, bo przeczytałam, że urodził się tam chorwacki aktor Goran Visnjic (grał m.in. w Ostrym Dyżurze) 🙂 A tu dzisiaj wchodzę na Waszego bloga i właśnie opisujecie to miejsce! Nie wierzę w przypadki 🙂

  2. Radek 2 czerwca 2020 w 17:20 - Odpowiedz

    Koło Szybenika polecam aquapark Dalmatia, zwłaszcza rodzinom z dziećmi.

Zostaw komentarz

Zgodnie z RODO musisz się zgodzić na dodanie komentarza i przesłanie wpisanych danych
Ten formularz gromadzi Twoje imię, adres e-mail, adres strony www i treść, dzięki czemu komentarze mogą funkcjonować na tej stronie. Aby uzyskać więcej informacji, zapoznaj się z naszą polityką prywatności, gdzie uzyskasz więcej informacji o tym, gdzie, jak i dlaczego przechowujemy Twoje dane.
Nie wykorzystujemy danych wpisywanych podczas komentowania do celów marketingowych (np. wysyłka newslettera).