Karlskrona w jeden dzień

Plan aby odwiedzić Karlskronę chodził po mojej głowie już od dawna. Poza zwiedzaniem miasta, o którym słyszałem, że jest bardzo urocze, bardzo chciałem po raz pierwszy w życiu popłynąć tak daleko statkiem. Także ta podróż, musiała się w końcu odbyć. Tak też się stało i dzięki promocji wypatrzonej na stronie Stena Line ruszyliśmy w naszą pierwszą podróż do Szwecji.

Do Karlskrony

Jak wspomniałem wcześniej, do Karlskrony dopłynęliśmy dzięki promocji w Stena Line. Jeśli chcecie poczytać i zobaczyć jak przystosowany jest prom Stena Line i jak się nim płynie, to zapraszam tu. Jednym zdaniem: jest bardzo dobrze.

Wycieczki do Karlskrony, oferowane przez Stena Line, wyglądają tak, że płynie się nocą (około 10 godzin), cały dzień spędza w Karlskronie i wieczorem wsiada się na prom, który dowozi (dopływa?) nas do Polski. To o czym musicie pamiętać to to, że po dopłynięciu do Karlskrony musicie zabrać ze sobą wszystkie bagaże i ewentualnie zostawić je w skrytkach ustawionych w terminalu. Skrytek jest ograniczona ilość, więc polecam pośpieszyć się przy wyjściu z promu aby zająć jedną z nich. Gdy już zostawicie nadmiar bagażu czas ruszyć do centrum Karlskrony. Najłatwiejszą i najtańszą metodą dostania się na miejsce jest autobus komunikacji miejskiej. Bezpośrednie połączenie terminal-centrum zapewnia linia nr 6. Transfer trwa około 30 minut, a koszt biletu to 20 SEK osoba dorosła i 15 SEK dziecko. Oczywiście każdy z kursujących autobusów jest w pełni dostosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych.

Karlskrona terminal promowy autobus

Karlskrona autobus dla osoby niepełnosprawnej

Alternatywą dla autobusu jest taksówka, ale jej koszt to ok. 200-300 SEK. Moim zdaniem bez sensu przepłacać, ale decyzję pozostawiam Wam.

Dodam jeszcze, że warto na promie zaopatrzyć się w bezpłatną mapę Karlskrony, która bardzo ułatwi nam zwiedzanie oraz wymienić walutę.

Na podbój Karlskrony

Wspomniany wyżej autobus bezproblemowo dowiózł nas z Gohą do centrum Karlskrony, a dokładnie na przystanek Karlskrona Centrum znajdujący się tuż obok parku Hoglands.

Karlskrona Park Hoglands

Karlskrona, która założona została w 1680 roku na potrzeby Szwedzkiej Królewskiej Marynarki leży na  trzydziestu trzech wyspach archipelagu Blekinge na wybrzeżu Morza Bałtyckiego. Nazwa miasta wzięła się od zlepku dwóch słów: imienia Karola XI i szwedzkiego słowa krona, czyli Karlskrona – Korona Karola. Centrum miasta i jednocześnie główny szlak turystyczny leży na wyspie Trosso i tą właśnie część tego szwedzkiego miasta postanowiliśmy zwiedzić i my.

W parku przestudiowaliśmy mapę, zjedliśmy wcześniej przygotowane śniadanie i ruszyliśmy na spotkanie z powoli budzącą się do życia Karlskroną. Niestety powitanie nie było miłe, ponieważ na samym początku naszej wycieczki natrafiliśmy na spora górę na ulicy Landbrogatan. Mimo, że było stromo to na szczęście nie było żadnych kocich łbów i tym podobnych historii. „Wspinaczkę” umiliła nam znajdująca się na ulicy Klaipedaplatsen ciekawa fontanna, której centralnym elementem była sporych rozmiarów ryba.

Karlskrona fontanna ryba

Jeszcze chwilka podjazdu i znaleźliśmy się na pierwszej, według naszej mapy, atrakcji miasta – na Rynku Głównym. W centralnym punkcie tego sporych rozmiarów placu znajduje się pomnik człowieka, od którego Karlskrona wzięła swoją nazwę, czyli Karola XI.

Karlskrona pomnik Karola XI

Karlskrona Rynek Główny

Na lewo od pomnika można podziwiać zbudowany w latach 1720-1744 Kościół Fryderyka – Fredrikskrykan, natomiast na wprost Kościół św. Trójcy, a na prawo Ratusz Miejski.

Kościół świętej Trójcy Karlskrona

My jednak po strzeleniu kilku zdjęć pod pomnikiem Karola postanowiliśmy dobudzić się kofeiną i poobserwować budzącą się do życia Karlskronę. Uwielbiamy z Gohą obserwować miasta wczesnym rankiem. Podobnie robiliśmy podczas wizyty w Trogirze (Chorwacja) i twierdzimy, że jest to bardzo fajna metoda na poobserwowanie mieszkańców i poznanie ich zwyczajów.

Po małej dawce kofeiny z szeroko otwartymi oczyma postanowiliśmy ruszyć dalej na podbój Karlskrony. Wszystkie przewodniki po tym mieście mówią, aby kolejnym po Rynku Głównym punktem zwiedzania było Muzeum Morskie. My jednak postanowiliśmy pójść od tyłu, tak aby ominąć turystyczny tłok i tym samym zwiedzić Karlskronę w bardziej intymnym klimacie.

Z Rynku Głównego udaliśmy się w prawo aby ulicami Ronnebygatan i Borgmastaregatan dojść do uroczej zatoki z centralnie położoną fontanną i położonego tuż obok placu Fisktorget (plac rybny). Na tymże placu usytuowany jest ciekawy pomnik żony rybaka (Fiskargumman). Ten zaprojektowany przez Erika Höglunda pomnik przypominać ma czasy kiedy to kobiety przybywały do miast aby sprzedawać złowione przez mężów ryby.

Fisktorget Karlskrona

Po chwili relaksu w pobliżu pomnika ruszyliśmy dalej w kierunku niewielkiej wysepki Stakholmen. Wyspa ta znajduje się nieopodal placu rybnego i jest ulubionym, piknikowym miejscem mieszkańców. Niestety dostęp do wyspy dla osób niepełnosprawnych jest mocno ograniczony, dlatego na jej zwiedzanie Goha wybrała się sama.

wyspa Stakholmen Karlskrona

Stakholmen

wyspa Stakholmen

Po powrocie Goha stwierdziła, że absolutnie warto wstąpić na wyspę głównie dla pięknych widoków. Ja jednak nie smuciłem się, że ominęła mnie przechadzka po Stakholmen bo już cieszyłem się na to co mieliśmy zobaczyć za chwilkę. Ruszyliśmy zatem nadmorską promenadą w kierunku atrakcji, którą można zobaczyć jedynie w Szwecji, czyli małych, kolorowych, tradycyjnych domków. Wiem, nie brzmi to może jako wielkie WOW, ale zapewniam Was zdecydowanie warto je zobaczyć. Są urocze!

małe domki w Karlskronie

Björkholmen

Aby dotrzeć do tych domków musicie udać się na ulicę Nordenskjöldsgatan (GPS: 56.1616231, 15.5724289). W okolicy znajduje się kilkanaście tradycyjnych domów, ale właśnie na tej ulicy stoją te najlepiej zachowane.

Małe domki, które można podziwiać w dzielnicy Björkholmen (Brzozowe Wzgórze) powstały pod koniec XVII wieku kiedy to w Karlskronie zaczął rozwijać się przemysł stoczniowy. Domki budowane były przez pracujących w mieście stoczniowców z wytrzymałego drewna dębowego, stąd ich rewelacyjne zachowanie po dziś dzień. Ciekawa jest też historia dlaczego domki są tak małe. Otóż podobno stoczniowcy budowali je z wyniesionych ze stoczni kawałków małych desek, takich które mieściły się pod płaszczem. Charakterystycznym elementem domków są także dyskretnie umieszczone przy drzwiach małe lusterka pozwalające podejrzeć kto puka do drzwi. Obecnie te małe domostwa są jedynie częścią większego mieszkania znajdującego się na ich zapleczu.

Niestety z domkami jest mały problem. Droga prowadząca do nich jest dość stroma. Jednak mimo tej niedogodności naprawdę warto tam dotrzeć i obejrzeć tradycyjną zabudowę Karlskrony.

Zauroczeni tą kolorową architekturą ruszyliśmy w dalszą podróż po tym wyspiarskim mieście. Wzdłuż muru stoczniowego i następnie poprzez mieszkalne dzielnice Karlskrony nasze kroki doprowadziły nas do parku Admiralicji, nad którym dumnie góruje Wieża Dzwonnicza. Początkowo, od 1699 roku, była to wieża zegarowa, która wskazywała godzinę pracującym w Karlskronie stoczniowcom. Nieco ponad 200 lat później, w 1909 roku wieża została przekształcona w dzwonnicę Kościoła Admiralicji.

wieża dzwonnicza Karlskrona

Otaczający wieżę park idealnie nadaje się do chwili odpoczynku po dość długim już spacerze, a w przypadku gdy podróżujecie z dziećmi i one znajdą tam coś dla siebie ponieważ w pobliżu umiejscowiony jest plac zabaw. My po chwili odpoczynku ruszyliśmy dalej w kierunku Kościoła Admiralicji. Miejsce te jest często odwiedzane przez turystów głównie ze względu na legendę związaną z dwoma stojącymi w tym miejscu pomnikami.

Przy samym kościele stoi figura żebraka. Jest to postać Rosenboma. Dlaczego się tam znalazł i co w nim takiego szczególnego?

żebrak wskazujący chłopca

Otóż, Mats Hindiksson Rosenbom był dawnym pracownikiem stoczni w Karlskronie, który z powodu choroby nie mógł wrócić do pracy. Zatem aby przeżyć, musiał żebrać. Sylwestrowej nocy w 1717 roku Rosenbom otrzymał duży datek od kapitana jednego ze statków cumujących przy nabrzeżu. Zaskoczony i uradowany żebrak skłonił się tak nisko, że kapelusz spadł mu z głowy. Kapitan podniósł go i założył z powrotem Rosenbomowi na głowę, mówiąc przy tym żartobliwie, że: kto chce otrzymać podziękowanie od Rosenboma, musi mu sam podnieść kapelusz. Żebrakowi bardzo spodobało się to powiedzenie i kiedy zapukał do drzwi rzeźbiarza Kolbego użył go w pierwszych słowach skierowanych do rozmówcy. Ten jednak najwyraźniej nie był w nastroju do żartów, bo uderzył i przegonił Rosenboma, który przestraszony uciekł i schronił się właśnie gdzieś w okolicy Kościoła Admiralicji. Dręczony wyrzutami sumienia rzeźbiarz poszedł szukać żebraka, chcąc go przeprosić, ale go nie znalazł. Znaleziono go dopiero następnego dnia, kiedy mróz doprowadził do jego śmierci. Kolbe, chcąc uczcić jego pamięć, przygotował drewnianą rzeźbę z kapeluszem, który można unieść, by do jej środka wrzucić datek, przekazywany później ubogim. Aktualnie oryginalny drewniany Rosenbom stoi we wnętrzu kościoła, a na zewnątrz oglądać można jego kopię. Mówi się też, że po wrzuceniu pieniędzy trzeba się dokładnie rozejrzeć a ujrzeć można chłopca uciekającego z książki.

Chłopiec z książki

Ten drugi, interesujący pomnik łatwo przegapić, bo jest niewielkich rozmiarów i znajduje się na samym początku ulicy prowadzącej do Kościoła Admiralicji. Ten chłopiec wybiegający jak żywy z książki, to nikt inny, jak Nils Holgersson, bohater powieści słynnej Selmy Lagerlöf Cudowna Podróż. 14-letni Nils nie był dobrym człowiekiem. Miał bardzo podły charakter, ze szczególnym upodobaniem do dręczenia zwierząt. Pewnego dnia napotkany krasnoludek zmniejszył go do swoich rozmiarów, by dręczone dotychczas przez niego zwierzaki miały okazję się odegrać na swoim oprawcy. Niewątpliwie doszłoby do tragedii, gdyby nie gąsior, który uratował chłopaka z opresji. Ten sam gąsior zabiera Nilsa w podróż dookoła Szwecji. Podróż odmienia serce chłopca i powoduje, że krasnal ponownie powiększa go do ludzkich rozmiarów. Pomnik odsłonięto w 2006 roku w setną rocznicę wydania Cudownej podróży.

Zadumani nad losami chłopca i żebraka ruszyliśmy w kierunku morza, aby jego brzegiem dojść na wyspę Stumholmen.

Karlskrona

Po drodze na wyspę natrafiliśmy na okazały pomnik Hansa Wachtmeistera, który wywarł duży wpływ przy powstaniu Szwedzkiej Marynarki Wojennej.

Hans Wachtmeister Karlskrona

Nieopodal pomnika znaleźliśmy polski akcent. Może niewielki, ale jednak.

Gdynia Karlskrona

Gorąco polecamy Wam przechadzkę nabrzeżem wyspy Trosso. Jest bardzo urokliwe, a w dodatku powiewa tam przyjemna bryza od morza. Właśnie w takich miłych okolicznościach, po kilku minutach, dotarliśmy do niewielkiego mostu prowadzącego na wyspę Stumholmen. Nieopodal mostu natknęliśmy się na rzecz jakiej nie widzieliśmy jeszcze w żadnym miejscu na świecie. Tą wyjątkową rzeczą był obwożący po Karlskronie mały pociąg dostosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych.

dostosowany piociąg w Karlskronie

Dostosowanie kolejki polegało na tym, że w ostatnim wagoniku, z tyłu posiadał specjalną rampę dzięki której wózek inwalidzki mógł wjechać na pokład kolejki. Niestety nie sprawdziliśmy tego na własnej skórze. Teraz żałujemy!

Po chwili odpoczynku nad zatoką, zaskoczeni dostosowaną kolejką turystyczną, ruszyliśmy dalej w nasz spacer po Karlskronie. Po przejściu niewielkiego mostu znaleźliśmy się na wyspie Stumholmen. Na wyspę wybraliśmy się w celu zwiedzenia, polecanego w każdym przewodniku miejsca, czyli Muzeum Morskiego. Początkowo nie byliśmy zbyt pozytywnie nastawieni na wizytę w tym muzeum. Z doświadczenia wiemy, że miejsca polecane w przewodnikach często nie są wyjątkowe, a polecane są jedynie z racji na reklamę. Jednak tuż po wejściu do muzeum szybko zmieniliśmy zdanie, ale po kolei.

Muzeum Morskie w Karlskronie

Muzeum znajduje się na wyspie Stumholmen, a dokładnie tu. Przed nowoczesnym budynkiem muzeum leży sporych rozmiarów kotwica nawiązująca do tematyki muzeum. Sam budynek jest bardzo nowoczesny i w pełni dostosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych. Osoby niewidome mogą skorzystać z przewodników głosowych, a osoby poruszające się na wózku inwalidzkim wjadą praktycznie wszędzie. Poziom dostosowania jest na tyle wysoki, że osoba na wózku może nie tylko zwiedzić dwa poziomy muzeum, dzięki zainstalowanym tu windom, ale także zjechać pod poziom wody, a także wjechać do łodzi podwodnej.

winda Muzeum Morskie

tunel podwodny Muzeum Morskie

Tak, nie mylicie się, w tym muzeum można wjechać do łodzi podwodnej na wózku inwalidzkim. Oczywiście nie jest dostępna cała przestrzeń łodzi, ale i tak zwiedzić możemy praktycznie 3/4 jej długości.

łódź podwodna Karlskrona

Poza łodzią i tunelem podwodnym w muzeum znajduje się wiele ciekawych obiektów. Można tu poznać całą historię szwedzkiej marynarki wojennej, posłuchać dźwięków sonaru, zobaczyć jak pracuje śruba łodzi podwodnej czy spróbować swoich sił jako wioślarz starej galery. Wyjątkowe w tym muzeum jest to, że jest ono bardzo interaktywne. Praktycznie wszystkiego można tu dotknąć i przekonać się na własnej skórze, jak działa.

Kamil w Muzeum Morskim

Muzeum Morskie Karlskrona

Gorąco zachęcam Was do odwiedzenia Muzeum Morskiego w Karlskronie, szczególnie że obecnie wejście do muzeum jest bezpłatne. Muzeum w sezonie otwarte jest codziennie w godzinach 10-18.

W okolicach Muzeum znajduje się też bardzo przyjemna i dość spora plaża. Miejsce to idealnie nadaje się do złapania oddechu i chwili odpoczynku.

Podekscytowani marynistycznym klimatem muzeum postanowiliśmy sami popływać trochę po wodach Karlskrony. W tym  celu postanowiliśmy skorzystać z bezpłatnego promu płynącego na wyspę Aspö.

bezpłatny prom na wyspę Aspo

Prom kursuje codziennie i na swój pokład całkowicie bezpłatnie zabiera zarówno pieszych jak i samochody. Mieliśmy jeszcze trochę czasu do odpłynięcia promu do Polski więc chcieliśmy przy okazji zwiedzić wyspę, jednak przegnał nas z niej bardzo silny wiatr. Tak więc przepłynęliśmy się promem w dwie strony przy okazji podziwiając spektakularne zwroty motorówki wojskowej i wyspy Karlskrony.

motorówka wojskowa Karlskrona

Karlskrona z morza

żaglowiec Karlskrona

Po zejściu z promu nasza wycieczka w Karlskronie praktycznie się skończyła. Czekała na nas jedynie wizyta w słynnej w Karlskronie lodziarni Glassiaren. Lodziarnia słynie z ogromnego wyboru smaków (są nawet czarne – anyżowe), ręcznie wykonywanych wafli, ogromnych gałek i wiecznych, długich kolejek. Mimo tego, że na swoje lody trzeba trochę poczekać, to zdecydowanie warto. Lody są przepyszne, a gałki ogromne (ja po jednej miałem dość).

Po zaspokojeniu naszych potrzeb na cukier resztę wolnego czasu spędziliśmy na rynku, z którego zaczynaliśmy naszą podróż. Następnie wróciliśmy autobusem nr 6 na terminal promowy skąd promem Stena Line udaliśmy się do Polski.

Podsumowując wycieczkę do Karlskrony

Zdecydowanie polecam Wam wybranie się na jednodniową wycieczkę do Karlskrony organizowaną przez Stena Line. Karlskrona jest wyjątkowo urokliwym miastem położonym na wielu wyspach, w którym zdecydowanie jest co zobaczyć. Jest to typowe miasto na jeden dzień, także nawet bardzo wolnym spacerem bez problemu dacie radę zwiedzić je w pozostawionym Wam przez Stena Line czasie

Zachęcam Was do obserwowania promocji na stronie przewoźnika i wybranie się na weekendowy wypad do Karlskrony.

Ceny w Karlskronie

Ceny w Szwecji nie należą do najniższych i mimo że Korona Szwedzka jest tańsza od złotówki to niewiele za jedną koronę da się kupić. Nie musicie się jednak obawiać, że w Karlskronie zbankrutujecie. Cena posiłku w restauracji waha się w okolicach 50 zł za osobę. Koszt lodów w Glassiaren to ok. 18 zł za jeden smak i 22 zł za dwa smaki.

Dostosowanie Karlskrony

Mimo górek, które na 100% napotkacie na swojej drodze, to z pomocą towarzysza podróży na pewno je pokonacie. Atutem jest to, że znamienita większość chodników w Karlskronie jest równa, a przejścia dla pieszych wypłaszczone. Nie musicie się obawiać o dostosowanie komunikacji publicznej, muzeów czy restauracji. Bez problemu dostaniecie się praktycznie wszędzie.

Mapa naszego spaceru

Nasz film z Karlskrony

Kamil Kowalewicz
2018-03-12T12:30:16+00:00 7 lipca 2016|

O autorze:

Kamil Kowalewicz
Od poniedziałku do piątku zajmuję się grafiką na potrzeby reklamy, w międzyczasie obserwując promocje lotnicze. Bardzo, bardzo lubię pokera, w każdym jego aspekcie :) Tetraplegik, wózek aktywny.

11 komentarzy

  1. Krzysztof 27 lipca 2016 w 17:39 - Odpowiedz

    Hej.

    Fajny artykul i zdjecia. Widze, ze pogoda tez dopisywala. Planuje wakacje do Szwecji w przyszlym roku latem i przekonaliscie mnie do odwiedzin Karlskrone 🙂

    Pozdrawiam

    • Kamil Kowalewicz
      Kamil Kowalewicz 27 lipca 2016 w 20:16 - Odpowiedz

      Dzięki. Udanej wyprawy!

  2. Beata 3 września 2016 w 10:40 - Odpowiedz

    Super,że trafiłam na Wasz blog.
    Świetny opis i piękne zdjęcia.Wszystkie informacje bardzo mi się przydadzą bo za kilka dni wyruszam z mężem do Karlskrony.Mam jedno pytanie czy wszystkie atrakcje na Trosso są bardzo od siebie oddalone?Martwię się,że nie zdążymy wszystkiego zobaczyć.
    Pozdrawiam

    • Kamil Kowalewicz
      Kamil Kowalewicz 3 września 2016 w 16:55 - Odpowiedz

      Dzięki za miłe słowa. Jeżeli wybieracie się na wycieczkę ze Steną i skorzystacie z naszej mapy lub tej którą dostaniecie na promie to wyrobicie się w czasie bez najmniejszych problemów. Czasu jest aż za dużo 🙂
      Pamiętajcie tylko o jednym: na promie nie ma już kantoru, więc dla spokoju kupcie walutę jeszcze w Polsce. Gdybyś miała jeszcze jakieś pytania to chętnie odpowiem.
      Udanej wycieczki do tego pięknego i najsłoneczniejszego miasta w Szwecji.

  3. Karo 4 lutego 2017 w 11:14 - Odpowiedz

    Planuję wybrać się Steną na jednodniowy wypad, żeby zwiedzić Karlskronę. Pytanie pewnie się powtarza, ale interesuje mnie konkretna odpowiedź. Ile czasu zajął wam spacer zaznaczony na mapie? Obliczyłam, że na zwiedzanie jest ok. 8 godzin bez dojazdów wliczając w ten czas Aspo na pieszo. Starczy czasu na wszystko? Oprócz must see znalazłam też kilka innych miejsc gdzie chciałabym pójść pozwiedzać i oczywiście wszystko fotografuję więc liczę się z przystankami na foto co chwilę.
    Dzięki za odpowiedź i świetną fotorelację i opis wycieczki.

    • Kamil Kowalewicz
      Kamil Kowalewicz 4 lutego 2017 w 12:59 - Odpowiedz

      Nie pamiętam dokładnie ile czasu nam zajął spacer, ale po pokonaniu spokojnym tempem trasy wg mapki (z przystankami, bez spaceru po Aspo) mieliśmy jeszcze jakiej 1,5 godziny do odjazdu autobusu na prom. Myślę, że dasz radę zobaczyć wszystko w te 8 godzin.
      Cieszę się, że podobała Ci się relacja 🙂 Udanej wycieczki do Karlskrony!

  4. Małgosia 25 kwietnia 2017 w 20:58 - Odpowiedz

    Świetna relacja,jedna z lepszych i bardzo cenne informacje 😎😎za kilka dni wyruszamy , więc skorzystamy z cennych rad

    • Kamil Kowalewicz
      Kamil Kowalewicz 26 kwietnia 2017 w 10:28 - Odpowiedz

      Bardzo dziękujemy 🙂 Życzymy udanej wycieczki!

  5. Magda 16 maja 2018 w 18:52 - Odpowiedz

    Bardzo dziękujemy za obszerny i bardzo ciekawy opis wycieczki do Karlskrone 🙂 wg Waszej mapki wszystko odwiedzone a i czasu starczyło na wszystko.
    Karlskone słoneczne, tubylcy przyjaźni i pomocni. Polecamy wszystkim zastanawiającym się nad ciekawym wypadem.
    Z pozdrowieniami i wielkim “dzięki”, w oczekiwaniu na prom powrotny Magda i Paweł

    • Małgorzata Kowalewicz
      Małgorzata Kowalewicz 16 maja 2018 w 18:55 - Odpowiedz

      Miód na nasze uszy 🙂 Bardzo dziękujemy! Życzymy udanej podróży powrotnej!

  6. Ola 26 maja 2018 w 01:57 - Odpowiedz

    Ogromnie dziękuję za pomocny wpis 🙂 niedługo wyruszam na wycieczkę i bardzo.mi się przydadzą Państwa opisy. Przeczytam je zapewne kilka razy. Chociaż nie wiem, Jak wiele uda mi się zobaczyć z dwójką dzieci, z czego jedno ma 6 lat i chodzenie nie jest jej ulubionym sportem 😀 dziękuję i wszystkiego dobrego, dużo pozytywnych wrażeń w przyszłości! Dziękuję za ten blog 🙂

Zostaw komentarz

Zostańmy w kontakcie!

Znajdziesz nas na:
close-link
Dzięki, że doczytałeś do końca! Pozostańmy w kontakcie :)
Zapisz!
close-image