Malta zakochania warta – część pierwsza – St. Paul’s Bay i Mosta

Pomysł na cel naszej kolejnej podróży pojawił się zupełnie nieoczekiwanie. Do dzisiaj nie wiem skąd w ogóle Malta przyszła mi do głowy w pewien zimowy jeszcze wieczór. Pamiętam pytanie Kamila „A co tam właściwie można zobaczyć?” i moje „Zaraz zobaczymy” rzucone mimochodem w odpowiedzi. Krótki research w internetowej grafice i… decyzja zapadła w sekundę – jedziemy TAM.

malta

Malta – co to w ogóle jest za kraj?

Malta jest wyspiarskim niewielkim państwem, obejmującym mniej niż 400 km2 powierzchni, zlokalizowanym na Morzu Śródziemnym, zaledwie 80 km na południe od Sycylii. Republika Malty to trzy główne wyspy: Malta, Gozo i Comino, z których każda jest niepowtarzalna w swojej urodzie. Malta to kraj o długiej historii i niezwykłej kulturze, gdzie swoje ślady pozostawili Fenicjanie, Kartagińczycy, Rzymianie, Bizantyjczycy, Francuzi czy Brytyjczycy. Malta to również kraj, który stał się ojczyzną braci Maltańskich, którzy rządzili tutaj przez ponad 200 lat. Wreszcie Malta to cudowni ludzie – otwarci, tolerancyjni, z ogromnym dystansem podchodzący do zastanej rzeczywistości, ludzie, którzy przez 300 dni w roku żyją w promieniach ciepłego śródziemnomorskiego słońca i tacy są dla otoczenia – ciepli i wrażliwi na drugiego człowieka. Brzmi nieco utopijnie, prawda? Ale tak w istocie jest. Zapraszam Was zatem do przeczytania o miejscu, które kojarzy mi się z rajem. Miejscu, które przez wiele lat było brytyjską kolonią, miejscu, którego surowa uroda naturalnego piękna powala na kolana a błękitne wody zachęcają do pływania, miejsce gdzie powstało wiele filmowych scen, gdzie każdy znajdzie coś dla ciała i duszy.

Planując podróż na rajską Maltę

Planowanie to dla nas zawsze ciężka praca. Na jak długo? Kiedy? Za ile? Gdzie? Co zobaczyć? Czy damy radę? Miliony kłębiących się w głowie pytań, na które trzeba znaleźć odpowiedź. Oboje bardzo to z Kamilem lubimy. Ostatecznie postanowiliśmy spędzić na Malcie 9 dni a następnie udać się do Aten, zdobyć Akropol. O tym jednak opowiedział już Kamil w poście „Jak dostosowany jest Akropol”.

Wróćmy jednak do planowania. Postanowiliśmy polecieć na Maltę liniami lotniczymi Ryanair, i tym razem nie rezerwować hotelu przez booking.com lecz skorzystać z serwisu Airbnb, w którym ludzie z całego świata oferują na wynajem swoje domy czy apartamenty.

airbnb

Tak znaleźliśmy cudownego Rona, od którego po kontakcie w sprawie dostosowania, wymianie wiadomości i zdjęć postanowiliśmy wynająć kawalerkę w Buggibie, bo na to miasto się zdecydowaliśmy, jako idealną bazę wypadową. Poza zakwaterowaniem Ron oferował również transfer z lotniska, co było dla nas ważne, gdyż tym razem nie zamierzaliśmy wynajmować samochodu. Dlaczego? Otóż dlatego, że na Malcie obowiązuje po pierwsze ruch lewostronny (pozostałość po Brytyjczykach), a po drugie – totalny brak miejsca do parkowania i bardzo wąskie uliczki. Poza tym moi drodzy Malta ma tak niesamowicie rozwiązaną komunikację miejską, że nie ma potrzeby ponosić kosztów samochodu, gdyż tygodniowa karta komunikacji miejskiej obejmująca komunikację zarówno po Malcie, jak i Gozo wraz z autobusami nocnymi kosztuje 21 euro za osobę. Jak zatem widzicie – wynajem samochodu to niepotrzebne koszty i stres o uszkodzenie wynajętego auta. Więcej o komunikacji miejskiej na Malcie napiszę w kolejnych postach, więc bądźcie na bieżąco.

Przed każdą naszą podróżą wspólnie z Kamilem robimy listę miejsc, które chcielibyśmy zobaczyć, więc nie inaczej było w przypadku Malty. Uzbrojeni w bilety lotnicze, ubezpieczenie podróżne, sprzęt, bagaż i dobre humory ruszyliśmy na podbój rajskich wysp.

Żegnaj deszczu, witaj słońce.

Jak wspominałam wcześniej, na Maltę postanowiliśmy polecieć liniami lotniczymi Ryanair z Gdańska, gdzie po prostu mamy bliżej. Nie będę pisała o samym locie, bo Kamil bardzo szczegółowo opisał podróż z Ryanair’em. Dość wspomnieć, że ze względu na pogodę lot opóźnił nam się o ponad trzy godziny, a mało brakowało byśmy nie polecieli w ogóle. Całe szczęście tak się nie stało i po kolejnych 3 godzinach lotu przywitało nas upalne, letnie, maltańskie słońce i czekający na nas gospodarz.

witaj malto

Po zakupie kart komunikacji miejskiej byliśmy gotowi ruszyć do naszego tymczasowego domu w Buggibie i udać się na pierwszy zwiad po okolicy, jak to mamy w zwyczaju. Po drodze Ron opowiadał nam o Malcie i o tym, co warto tu zobaczyć. Bariera językowa oczywiście nie istniała, gdyż językiem urzędowym na Malcie jest tak maltański, jak i angielski. Co muszę w tym miejscu dodać to, to, że osoba niepełnosprawna na Malcie nie budzi absolutnie żadnego zdziwienia, zażenowania czy dziwnych spojrzeń, jakich doświadczyliśmy chociażby w Chinach, a ulubionym powiedzeniem Maltańczyków zdaje się być „spokojnie, nie spiesz się”. Tak zatem niespiesznie i w korkach dotarliśmy do apartamentu. I tu niestety pojawił się pierwszy problem, który był trochę naszą winą. Wymieniając z naszym gospodarzem całą masę wiadomości z pytaniami i prośbami o zdjęcia, szerokości drzwi, odległości i wysokości progów, do głowy nam nie przyszło zapytać o szerokość drzwi do łazienki. Przed oczyma stanęła mi Teneryfa i nasze łazienkowe problemy. Dobrze się domyślacie – drzwi do łazienki były za wąskie o 2cm, żeby Kamil mógł się do niej dostać. Ron zaproponował nam przeprowadzkę do hotelu leżącego niedaleko, deklarując pokrycie różnicy w kosztach. Trochę nam to było nie na rękę, gdyż wynajmując mieszkanie z kuchnią i pralką, mieliśmy w zamyśle częściowo stołować się sami, co znacznie obniża koszty, a i spakowaliśmy się tylko w bagaż podręczny wiedząc, że będziemy mogli bez problemu uprać nasze ubrania. Okazało się jednak, że Oriana, którą proponował nam Ron dysponuje pięknymi pokojami z wyposażonym aneksem kuchennym. Postanowiliśmy zatem  odpuścić pralkę i przenieść się do Oriany.

Oriana Malta

Były to właściwie dwa połączone ze sobą przejściem podziemnym hotele – Oriana i Topaz. Trochę nie podobało mi się to, że aby dostać się do swojego pokoju, musimy przejść przez drugi hotel (do naszego były dwa schody), ale wkrótce na schodkach pojawił się specjalnie dla nas zmontowany podjazd i życie nabrało znowu słonecznych barw, chociaż pierwszy zwiad przesunął nam się o jeden dzień.

Pierwsze zwiedzanie – St. Paul’s Bay

Poranek powitał nas oczywiście słońcem, ale i bardzo porywistym wiatrem (około 47 km/h). Mimo to postanowiliśmy udać się na polecaną przez Rona promenadę i zobaczyć czy poradzimy sobie na pagórkowatej Malcie. A bywa naprawdę stromo. Mimo to niezrażeni z offline’owymi mapami na telefonie ruszyliśmy przed siebie, zahaczając po drodze o przystanek autobusowy, by zobaczyć jakie też linie autobusów nam oferuje.

Zatoka Św. Pawła (St. Paul’s Bay) to miejsce położenia takich miast, jak Quawra, Bugibba, San Pawl il-Bahar i Xamxija, które z biegiem czasu połączyły się w jeden organizm. Jeszcze kilkanaście lat wstecz było to nagie, skaliste wybrzeże, strzeżone przez pozostałe po zakonnikach wieże, a teraz tętni życiem, dostarczając turystom wszystkiego, co im potrzebne. Spacerując w kierunku promenady natknęliśmy się na kościół.

st paulsbay kosciół

Choć nie ma on jakiejś fascynującej historii, to urzekła mnie jego prostota oraz malownicze położenie z morzem w tle. Zatrzymaliśmy się więc na chwilę i po kilku zdjęciach ruszyliśmy dalej na promenadę. I tu naszym oczom ukazał się malowniczy obrazek.

st pauls bay widok

Kolorowe łódki kołyszące się na błękitnym morzu, smagane wiatrem palmy i fale z hukiem rozbijające się o brzeg.

st pauls bay łódki

Podziwialiśmy tę siłę natury przez chwilę, zastanawiając się jednocześnie nad przeznaczeniem małych kwadratowych, basenów skalnych. Okazało się, że służą do pozyskiwania soli.

st pauls bay panwie

Zgłodnieliśmy, więc nadszedł czas na małe co nieco – oczywiście regionalnego. Kamil skusił się na spaghetti z sosem z królika, a ja dałam się uwieść owocom morza w postaci wszelakiej.

maltańskie przysmaki

W życiu nie sądziłam, że porcja, którą otrzymam będzie tak ogromna. Z planowanej godziny postoju, zrobiły się dwie, spędzone za to z przepięknym widokiem w tle i oczywiście w doborowym towarzystwie.

Malta Kamil

Po takim posiłku dalszy spacer był absolutnie wskazany, więc udaliśmy się w kierunku swoistego nadmorskiego centrum, a mianowicie Bugibba Square.

Bugibba Square

Postanowiliśmy tu wrócić w późniejszym terminie i poczuć się, jak wyspiarze, których nic nie goni. Tymczasem jednak zbyt mocno wiało, by się tym delektować, więc ruszyliśmy dalej podziwiając po drodze ludzi opalających się na skałach. Wypatrzyliśmy też posiadającą zjazd plażę, na którą mieliśmy zamiar dostać się któregoś dnia. Nagle moim oczom ukazała się tablica informująca, że idziemy po pozostałościach murów obronnych Quawry zbudowanych przez Zakon Rycerzy Maltańskich w latach 60-tych XVIII wieku. Mury łączyły wieże strażnicze, ale dzisiaj widać już tylko to, co na zdjęciu poniżej.

Malta mury

Tak maszerując dotarliśmy do Narodowego Akwarium Malty, które jest jedną z najnowszych jej atrakcji, gdyż ukończono je w 2013 roku. Wstęp do Akwarium nie jest strasznie drogi, bo osoba dorosła zapłaci za bilet 12,90 euro, a osoba niepełnosprawna 10,90 euro.

Narodowe Akwiarium Malty

Narodowe Akwarium Malty otwarte jest w dni powszednie od 10:00 do 18:00, a w weekendy do 20:00. Dzieci do lat 5 wejdą tu bezpłatnie, a dzieciaki do lat 12 za 6 euro. W 26 zbiornikach zgromadzono głównie ryby Morza Śródziemnego. Natomiast główny zbiornik o średnicy około 12 metrów, to dom istot mieszkających w wodach Oceany Indyjskiego. Zaraz za akwarium znajduje się Quawra Tower – jedna z wież obserwacyjnych, która znajduje się obecnie w prywatnych rękach i jest po prostu restauracją. Natomiast tuż przed Narodowym Akwarium Malty znajduje się raj graczy. Jest nim oczywiście Oracle Casino, którego członkami postanowiliśmy w trakcie pobytu zostać. Pewnego wieczoru wybraliśmy się tam na pokerowy turniej i spędziliśmy kilka niesamowitych godzin legalnie grając w karty. Jak nam poszło? To już nasza tajemnica, ale zdradzę Wam tyle, że byłam lepsza od Kamila i dotarłam do finału.

Mosta i cud w Rotundzie

Po pieszym zwiedzaniu najbliższej okolicy postanowiliśmy opanować komunikację miejską. Uzbrojeni w nasze karty autobusowe, wsiedliśmy do autobusu w kierunku Mosty. Miasto leży niemal w samym centrum wyspy, na południe od Bugibby. Wrażenia z podróży i detale dotyczące korzystania z miejskiej komunikacji na Malcie opiszę już niebawem. Dość wspomnieć tu, że wybór komunikacji miejskiej był strzałem w dziesiątkę i w stosunkowo niedługim czasie znaleźliśmy się w Moście.

Zaraz po opuszczeniu autobusu wpadłam w niemały zachwyt, bo zobaczyłam to:

Mosta budka telefoniczna

Niesamowity widok – tradycyjna angielska budka telefoniczna, tylko nie w słynnej angielskiej mgle, a w pełnym słońcu i cieniu palm. Oczywiście nie mogłam odmówić sobie całej sesji zdjęciowej. Taka mała rzecz, a cieszy. Nie po budkę tu jednak przyjechaliśmy.

Mostę wybraliśmy ze względu na słynny Kościół pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, znany bardziej jako Rotunda z Mosty lub Mosta Dome.

Mosta Dome

Mosta Dome, czyli Kopułę Mosty wybudowano w latach 1833 – 1871 w miejsce wcześniejszego kościoła, który dla bardzo wierzącej społeczności Mosty okazał się za mały. Długi czas budowy Rotundy podyktowany był tym, że stawiali ją pracujący w wolnym czasie ochotnicy, a koszty ponosili mieszkańcy miasta. Co ciekawe, świątynia budowana była ponad starym kościołem, w którym cały czas odbywały się nabożeństwa. Stąd zapewne rozmiary Mosta Dome, bo kopuła w istocie jest potężna. Jest ona czwartą w Europie pod względem wielkości, gdyż jej wewnętrzna średnica to 37 metrów, a zewnętrzna aż 55. Pod tym względem większe od niej są tylko kopuły Bazyliki św. Piotra w Rzymie, katedry św. Pawła w Londynie i Hagia Sophia w Stambule. Ale nie tylko to jest tu ciekawe.

Rotunda, czy też Mosta Dome było miejscem cudu. W czasie II wojny światowej, w 1942 roku uderzyła tu niemiecka 100 kg bomba, przebiła sklepienie i uderzyła o posadzkę i … nie wybuchła. Nie byłoby w tym cudu, gdyby nie fakt, że kościół był pełen wiernych czekających na wieczorną mszę. Replikę niewybuchu do dzisiaj można oglądać w świątyni, choć my nie mieliśmy takiego szczęścia, bo w czasie naszej wizyty Mosta Dome było zamknięte dla zwiedzających. Nie odmówiliśmy sobie jednak zrobienia zdjęcia z cudowną Rotundą w tle.

Mosta selfie

Po kilku chwilach spędzonych w cieniu Mosta Dome, nieco rozczarowani zamkniętymi drzwiami dostosowanej do potrzeb osób niepełnosprawnych świątyni ruszyliśmy dalej w kierunku miejsca o tajemniczej nazwie Ta’Quali.

Ta’Quali Crafts Village

Tajemnicza nazwa określa położoną nieopodal wioskę rzemieślniczą. Jak i po co powstała? Otóż pierwotnie było tu starożytne jezioro, a po jego wyschnięciu wybudowano tu lotnisko, wykorzystywane przez RAF do połowy lat 50-tych XX wieku. Po tym okresie zostało przekształcone w teren rekreacyjny.

Taquali Crafts Village

Ta’Quali Crafts Village to nic innego, jak miasteczko rzemieślników zlokalizowane w wojskowych hangarach, gdzie kupić można rękodzieło wszelakiej maści takie, jak biżuteria czy skóry. W największym z budynków znajduje się pokazowe pomieszczenie, gdzie można pooglądać sobie jak powstają pamiątki ze szkła.

Taquali Crafts Village szklo

W tym samym budynki znajduje się też duży sklep oferujący miejscowe wyroby, oczywiście w cenach stosownych dla turystów, którzy dotarli tutaj tak, jak my. Co jednak zaszkodzi pooglądać sobie te szklane cudeńka.

Taquali Crafts Village sklep

Taquali Crafts Village jablka

Szczególnie, że czas oczekiwania na jedyny jeżdżący tu autobus może być długi. Kiedy już przyjechał, podążyliśmy dalej w kierunku pierwszej stolicy Malty, nazywanej cichym miastem. O tym jednak napisze już w następnym poście, do lektury którego już dzisiaj Was zapraszam.

Nasz film z Malty:

W związku z RODO, YouTube potrzebuje Twojej zgody na załadowanie. Więcej informacji przedstawia nasza Polityka cookies.
Zgadzam się
Małgorzata Kowalewicz
2018-03-12T12:34:52+02:00 6 października 2016|
Małgorzata Kowalewicz
Wolę jak się do mnie zwraca po prostu Goha (wiem, wiem, że powinno być przez "ch" :)). Na co dzień pracuję z dziećmi ucząc je angielskiego. Poza podróżami i językiem angielskim moją pasją jest resocjalizacja. Gdy tylko mogę to śpiewam, bo życie jest muzyką :)

12 komentarzy

  1. Avatar
    Sylwek 19 października 2016 w 19:41 - Odpowiedz

    Malta… wspaniała wyspa, sporo informacji zawartych w poście na pewno pomoże nie jednemu w panach podróży 🙂 Może mnie też? 😛
    Z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy 🙂 Pozdrawiam podróżników 😉

  2. Avatar
    Obozy młodzieżowe Wrocław 21 października 2016 w 09:33 - Odpowiedz

    Świetny wpis ! Miło czyta się tak dobre wpisy 😀

  3. Avatar
    Karol Werner 8 listopada 2016 w 18:32 - Odpowiedz

    Faktycznie airbnb wydaje się być idealny na Maltę bo można wziąć jedną miejscówkę i można z niej wyskoczyć wszędzie w ciągu jednego dnia. Wyspa malutka, nie ma potrzeby się przeprowadzać, a dłuższy pobyt wyjdzie pewnie taniej. Bardzo fajny wypad Wam wyszedł, no i te jabłka szlane. Trochę kicz, ale taki przyjemny 😀 Jeśli nie macie nic przeciwko podzielę się swoimi przeżyciami i podrzucę kilka ciekawych miejsc do zobazenia na Malcie i Gozo. Może znajdziecie coś co przeoczyliście 😀 http://kolemsietoczy.pl/malta-gozo-ciekawe-miejsca-co-warto-zobaczyc-porady-informacje/

  4. Avatar
    Inkszo 3 grudnia 2016 w 17:24 - Odpowiedz

    Właśnie kombinuję gdzie tu wybyć w grudniu 🙂 Ale na Malcie już chyba będzie trochę za zimno… Pozdrawiam!

  5. Avatar
    Marcin 14 lutego 2017 w 22:52 - Odpowiedz

    Z naszą podróżą na Maltę było podobnie. Padł pomysł, obrazy google i szybka decyzja. Przyznam, że jeszcze nigdy nie korzystałem z Airbnb choć słyszałem sporo świetnych opinii. Fajnie, że pokazujecie miejsca często omijane przez turystów. Polecam wszystkim, a zainteresowanych odsyłam również do swojej relacji: http://www.photo-travel.pl/search/label/Malta

  6. Avatar
    Weronika 31 stycznia 2018 w 14:20 - Odpowiedz

    Możecie podać linka do tej kwatery?

  7. Avatar
    Ania 28 lutego 2018 w 19:29 - Odpowiedz

    Witam, właśnie jesteśmy na wakacjach. Mamy kwaterę nieopodal narodowego akwarium Malty. Czy mogłabym prosić o nazwę restauracji w której zajadaliście owoce morza, jak widać na zdjęciu oraz gdzie mniej więcej są zlokalizowane te baseny solne. Pozdrawiam

    • Małgorzata Kowalewicz
      Małgorzata Kowalewicz 28 lutego 2018 w 19:44 - Odpowiedz

      Hej!
      Nazwy nie pamiętamy, ale znaleźliśmy tę restaurację na mapie. Znajduje się za Bocci Club (bliżej morza, biały namiot), tu link do mapy: http://bit.ly/2F8SKyz.
      Baseny solne są tu: http://bit.ly/2t4yglt.
      Życzymy udanego wypoczynku! Jak pogoda na Malcie?

  8. Avatar
    Ania 28 lutego 2018 w 20:32 - Odpowiedz

    Cudna, ciepło, popołudniami trochę wieje ale przy -15 w Polsce nie może być nam lepiej. Dzisiaj na Comino dzieci się kąpały 😊, a mąż ma czółko spalone po dwóch dniach pobytu na Malcie 😊

    • Małgorzata Kowalewicz
      Małgorzata Kowalewicz 28 lutego 2018 w 20:36 - Odpowiedz

      Zazdrościmy!
      Bawcie się dobrze 🙂

Zostaw komentarz

Zgodnie z RODO musisz się zgodzić na dodanie komentarza i przesłanie wpisanych danych
Ten formularz gromadzi Twoje imię, adres e-mail, adres strony www i treść, dzięki czemu komentarze mogą funkcjonować na tej stronie. Aby uzyskać więcej informacji, zapoznaj się z naszą polityką prywatności, gdzie uzyskasz więcej informacji o tym, gdzie, jak i dlaczego przechowujemy Twoje dane.
Nie wykorzystujemy danych wpisywanych podczas komentowania do celów marketingowych (np. wysyłka newslettera).

Zostańmy w kontakcie!

Znajdziesz nas na:
close-link