Wyspa Olandia – motyla wyspa w Szwecji

Podczas naszego kolejnego dnia pobytu w południowej Szwecji postanowiliśmy wrócić w rejony Kalmaru, jednak tym razem nie do samego miasta, a na pobliską wyspę Olandię. Wyspa Olandia połączona jest z lądem najdłuższym mostem w Szwecji i już to jest świetną atrakcją, ale po kolei…

Wyspa Olandia, wyspa motyla

Wyspa Olandia jest położona na Morzu Bałtyckim i według legendy jest pozostałością po motylu, któremu podczas lotu nad morzem odpadły skrzydła i upadł u wybrzeży Szwecji tworząc właśnie Olandię. Jak już pisałem wyspę z lądem łączy najdłuższy most w Szwecji, rozciągnięty nad Cieśniną Kalmarską – Ölandsbron, czyli otwarty w 1972 roku Most Olandzki. Most naprawdę robi wrażenie. Ma on 6 kilometrów i wznosi się na 36 metrów, tak aby umożliwić swobodną żeglugę przez cieśninę. Jeśli chcecie zobaczyć jak wygląda przejazd tym mostem, to zapraszam na nasz krótki film:

W związku z RODO, YouTube potrzebuje Twojej zgody na załadowanie. Więcej informacji przedstawia nasza Polityka cookies.
Zgadzam się

Po przejechaniu tym bezpłatnym mostem dotarliśmy na wyspę. Pierwsze kroki skierowaliśmy do znajdującej się na prawo po zjeździe z Ölandsbron informacji turystycznej, w której dostaliśmy sporą ilość materiałów dotyczących Olandii. Część z tych gratisów to były reklamówki restauracji i atrakcji turystycznych, jednak pośród nich była też mapa w języku angielskim, która bardzo nam w czasie zwiedzania Olandii pomogła.

Uzbrojeni w mapę wyruszyliśmy na podbój tego miejsca uroczymi drogami, z których wyspa Olandia słynie.

drogi Olandii

Drogi Olandii w większości wyglądają tak jak na powyższym zdjęciu. Już sam przejazd tymi drogami robi wrażenie i dla nich samych warto tu przyjechać. Jednak drogi Olandii to nie jedyna atrakcja tej wyspy. My przyjechaliśmy na wyspę dla trzech rzeczy: Wikingów, stepów i wiatraków, i to właśnie tych pierwszych postanowiliśmy poszukać na starcie.

Według legend wyspa Olandia zamieszkana była przez Wikingów, którzy znacznie wpłynęli na jej wygląd. Naszym celem było dotarcie do miejsc, gdzie można praktycznie dotknąć ich działalności. Udaliśmy się zatem do pierwszego miejsca, gdzie podobno mieliśmy znaleźć kamienie runiczne i cmentarzyska powiązane z Wikingami. Taką drogą dotarliśmy do zaznaczonego na mapie miejsca

i naszym oczom ukazało się pole, na którym pasło się bydło i kamieni była cała masa.

Powiem Wam szczerze, że kompletnie nie mam pojęcia czy trafiliśmy we właściwe miejsce. Podejrzewam, że nie, ale czy to ważne skoro mieliśmy takie widoki?

Goha jednak była uparta i wyruszyła w pole, w poszukiwaniu kamieni Wikingów. Po powrocie uznała, że nie wie czy coś znalazła. To co nam zostało po tych Gohy wojażach to kilkadziesiąt zdjęć kamieni 🙂

W kolejnym etapie naszej podróży, po atrakcjach jakie oferuje wyspa Olandia, postanowiliśmy być bardziej skuteczni i ruszyliśmy w kierunku słynnych olandzkich stepów. Stora Alvaret, bo tak nazywają się stepy to wyjątkowy obszar nie tylko we Szwecji, ale także w tej części Europy. Wulkaniczna równina powstała dzięki działaniom lodowca jest obecnie największym stepem w Europie i zajmuje obszar ponad 260 kilometrów kwadratowych. Alvaret jest na tyle niezwykły, że został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Przejechaliśmy przez środek stepów na Olandii, a to co zobaczyliśmy przedstawiają poniższe zdjęcia.

Goha na stepie Alvaret

Przyznam, że stepy oczywiście powalają swoim rozmiarem, ale aby je dokładnie poznać należałoby wybrać się w ich głąb co z racji na mój wózek inwalidzki byłoby bardzo utrudnione.

Po przejechaniu przez stepu udaliśmy się na południe wyspy w kierunku Gettlinge, w której znajdują kamienne grobowce Wikingów ułożone w charakterystyczny kształt łodzi.

cmentarz Wikingów

Taki rodzaj pochówku stosowano we wczesnych czasach osadnictwa na terenach Olandii. Grób osadzano wewnątrz i otaczano go kamieniami imitującymi kształt łodzi. W takich miejscach zazwyczaj chowano ważne i wpływowe osoby. Pochówek na Olandii pochodzi z epoki brązu, czyli lat 1800-500 p.n.e.

Goha oczywiście nie wytrzymała i musiała wejść na jeden z kamieni.

Ta spotkana przez nas na Olandii łódź ma jeden dodatkowy aspekt, pięknie komponujący się z nią wiatrak. Olandia nazywana jest wyspą słońca i wiatru, trudno się zatem dziwić, że jeszcze niedawno na wyspie znajdowało się około 2000 drewnianych wiatraków. Większość z tych wiatraków ma ruchomą podstawę i to właśnie ze względu na nią dzieciom na Olandii często opowiadano opowieść o domku na kurzej łapce Baby Jagi. Opowieść ta miała przestrzec dzieci przed zbliżaniem się do niebezpiecznych, ruchomych wiatraków.

Obecnie wiatraków na Olandii jest nieco ponad 350 i odnalezienie ich nie stanowi żadnego problemu, a my z Gettlinge postanowiliśmy udać się do najlepiej zachowanego wiatraka.

Po drodze, całkiem przypadkiem, natknęliśmy się na najwyższy szczyt, a raczej wzniesienie wyspy, które mierzy zaledwie 58 metrów n.p.m.

Na wzgórzu Rösslösa poukładane są kamienne wieżyczki, tak aby choć trochę powiększyć jego „wzrost”.

Ze wzgórza udaliśmy się w dalszą drogę, w poszukiwaniu Björnhövda, po drodze mijając kilka mniejszych.

wiatraki Olandii

Znalezienie tego najsłynniejszego na Olandii wiatraka, wcale nie jest takie łatwe, mimo że stoi przy samej drodze. Najlepiej ustawić GPS na Björnhövd i tuż za zjazdem z głównej drogi skręcić w prawo na trawiasty parking. Tuż przy parkingu znajduje się duży, drewniany wiatrak.

My jednak przyjechaliśmy tu po inny wiatrak, po ten ładniejszy. Udaliśmy się zatem szutrową drogą, wzdłuż czerwonego domu i po wejściu w pole pełne ogórków ujrzeliśmy taki widok.

Piękny prawda? W tym miejscu muszę się Wam do czegoś przyznać. Poszliśmy na szaber i zwinęliśmy po ogórku 🙂

Wracając w stronę Karlskrony wstąpiliśmy na chwilę do pobliskiej miejscowości Färjestaden, aby utrwalić na zdjęciu Most Olandzki.

Na tym zakończyliśmy naszą wizytę na Olandii i wróciliśmy do naszej karlskrońskiej bazy.

Warta odwiedzenia wyspa Olandia

Podsumowując Olandię, to jeśli będziecie w południowej Szwecji polecam Wam choć przejechać się samochodem po tej szwedzkiej wsypie. Zapewniam Was, że widoki z samochodu są na tyle piękne, że nie trzeba nawet z niego wysiadać 🙂

Jeśli chcecie poczytać o tym co jeszcze zobaczyliśmy w południowej Szwecji zajrzyjcie poniżej:

Kamil Kowalewicz
2020-01-17T12:01:54+01:00 1 sierpnia 2017|

O autorze:

Od poniedziałku do piątku zajmuję się grafiką na potrzeby reklamy, w międzyczasie obserwując promocje lotnicze. Bardzo, bardzo lubię pokera, w każdym jego aspekcie :) Tetraplegik, wózek aktywny.

3 komentarze

  1. Gosia 28 stycznia 2020 w 15:17 - Odpowiedz

    Hej !
    Uśmiałam się tymi ogórkami. Wybieramy się w czerwcu na tydzień na Olandię i czytam Wasze pozytywne wpisy z dużym bananem na dziobie 🙂
    Pozdrawiam cieplutko 🙂

    • Małgorzata Kowalewicz 30 stycznia 2020 w 13:33 - Odpowiedz

      Strasznie nam przyjemnie 🙂 Pięknej podróży!

  2. Michał 12 kwietnia 2020 w 12:11 - Odpowiedz

    Dziękuję za taką wspaniałą recenzje! Pozdrawiam!

Zostaw komentarz

Zgodnie z RODO musisz się zgodzić na dodanie komentarza i przesłanie wpisanych danych
Ten formularz gromadzi Twoje imię, adres e-mail, adres strony www i treść, dzięki czemu komentarze mogą funkcjonować na tej stronie. Aby uzyskać więcej informacji, zapoznaj się z naszą polityką prywatności, gdzie uzyskasz więcej informacji o tym, gdzie, jak i dlaczego przechowujemy Twoje dane.
Nie wykorzystujemy danych wpisywanych podczas komentowania do celów marketingowych (np. wysyłka newslettera).