Żandarm z Saint-Tropez i plaża Brigitte Bardot (Eurotrip #3)

Po spotkaniu z Kanionem Verdon postanowiliśmy porzucić piękne naturalne dobra Lazurowego Wybrzeża i dać się pochłonąć jego komercyjnej i filmowej części. Gdyby ktoś mnie zapytał, jaki film kojarzy mi się z Lazurowym Wybrzeżem, pierwsze co przyszłoby mi na myśl to „Żandarm z Saint-Tropez” i podejrzewam, że nie byłbym odosobniony w takim skojarzeniu. Jednak Żandarm z Saint-Tropez to nie jedyny smaczek filmowy tych okolic. Rozpocznijmy zatem filmową wędrówkę po Saint-Tropez i jego okolicach.

Czy warto jechać do Saint-Tropez?

Zacznę od tego, że Saint-Tropez to niewielka, nadmorska miejscowość oddalona od Cannes o niespełna 90 kilometrów. Leżące na Lazurowym Wybrzeżu Saint-Tropez na co dzień zamieszkuje nieco ponad 5500 osób, a w sezonie turystycznym więcej jest tam turystów niż stałych mieszkańców. Przed naszym wyjazdem zastanawiałem się, co tak ciągnie ludzi do Saint-Tropez? Otóż odpowiedź jest bardzo prosta: wielkie pieniądze i celebryci. Saint-Tropez nazywane jest „miastem snobów”, a dzięki Brigitte Bardot stało się ulubionym nadmorskim kurortem ludzi sławnych, jak i tych z wypchanymi portfelami. Nie trudno tam natknąć się na gwiazdy kina, muzyki czy biznesmenów z górnej półki i stale towarzyszących im paparazzi. W Saint-Tropez jest bardzo drogo, długopis w kiosku kosztuje 3 euro, a doba cumowania jachtu 1000 euro. Tak więc, czy warto jechać do Saint-Tropez? Aby tam nocować to nie, chyba że macie „gruby portfel”, ale na jeden dzień, by poczuć się jak żandarm z Saint-Tropez to tak 🙂 My właśnie taką taktykę obraliśmy na poznanie Saint-Tropez i jego okolic.

Jeśli zdecydujecie się pojechać do Saint-Tropez w sezonie letnim to przygotujecie się na długie korki. Do miasteczka prowadzą dwie drogi i obie są zakorkowane. Jedyne co może umilić Wam stanie w miejscu to pomruki potężnych silników Ferrari czy Maserati, które kręcą się po okolicy Saint-Tropez, jak po Olsztynie np.: Dacie. Jeżeli chodzi o parkingi w Saint-Tropez to trudno liczyć na darmowe i polecam zaparkować na przykład na tym w pobliżu przystani. Koszt takiego parkingu to około 3 euro za godzinę.

Żandarm z Saint-Tropez

Można go lubić lub nie, ale nie ma chyba osoby która nigdy nie słyszała lub nie widziała filmu „Żandarm z Saint-Tropez”. Ten nagrany w 1964 roku film, w którym główną rolę grał wybitny francuski aktor Louis de Funès sprawił, że Saint-Tropez, a dokładnie posterunek słynnego żandarma, stał się celem wielu turystów. My popadliśmy w komercję i zechcieliśmy stanąć tam, gdzie stał żandarm z Saint-Tropez. Ok, przyznaję się, to ja bardziej tego chciałem, Goha chciała na plażę 🙂

Po przestaniu kilkunastu minut w korku i zaparkowaniu samochodu na wymienionym powyżej parkingu ruszyliśmy w kierunku wspomnianego przeze mnie posterunku żandarma. Po króciutkim spacerze weszliśmy na niewielki plac i ku mojej wielkiej uciesze ujrzeliśmy spory żółty budynek z jasnymi okiennicami i dużym napisem GENDARMERIE NATIONALE.

posterunek żandarma z Saint-Tropez

Powiem Wam, że miałem wielką radochę. Budynek, w którym obecnie znajduje się muzeum filmu „Żandarm z Saint-Tropez”, wygląda jak wycięty z filmowej taśmy. Fakt, okolica się nieco zmieniła, ale on sam jest identyczny. Dla wielu wyda się to głupie, ale mnie to spotkanie bardzo ucieszyło. Ja po prostu bardzo lubię odwiedzać miejsca, które wcześniej widziałem w filmach 🙂

Żandarm z Saint-Tropez i my

Po upamiętnieniu tej ważnej dla mnie chwili udaliśmy się do kiosku po najdroższe w naszej karierze kartki pocztowe, a po ich wypisaniu niezbyt tanim długopisem na poszukiwanie skrzynki. Gdy tak przechadzaliśmy się uliczkami Saint-Tropez na twarzy Gohy malował się coraz większy smutek związany z coraz niżej zawieszonym słońcem, a w związku z tym z oddalającą się wizją opalania. Trzeba było działać, a więc szybko zrezygnowaliśmy z dalszego spaceru po Saint-Tropez, przedzwoniliśmy do Leonardo DiCaprio by odwołać spotkanie 🙂 i ruszyliśmy na plażę, ale wcale nie na taką zwykłą plażę.

Jeżeli chodzi o dostępność Saint-Tropez dla osób poruszających się na wózku jest naprawdę dobrze. Wszystkie miejsca, w których byliśmy były w 100% dostępne.

Pampelonne, plaża Brigitte Bardot

Film „Żandarm z Saint-Tropez” niewątpliwie rozsławił to miasto, jednak to zupełnie inny film, a dokładniej grająca w nim aktorka rozpoczęła wielki bum na nadmorskie Saint-Tropez. Filmem tym był powstały w 1956 roku „I Bóg stworzył kobietę”, a aktorką nie kto inny, niż piękna, nazywana symbolem seksapilu, francuska gwiazda Brigitte Bardot. To właśnie ona, ku uciesze męskiej części miasta, przechadzała się po Saint-Tropez i prężyła swoje ciało na pobliskiej plaży Pampelonne, którą to plażę właśnie Goha chciała odwiedzić.

Po spełnieniu mojego marzenia w Saint-Tropez ruszyliśmy na oddaloną o 7 kilometrów od miasta żandarma plażę Pampelonne. Plaża jest piaszczysta, szeroka i bardzo długa – ma prawie 6 kilometrów. W związku z tym wejść na Pampelonne jest bardzo dużo. My jednak postanowiliśmy udać się w kierunku restauracji Club 55 i tam poszukać możliwości swobodnego dla mnie wejścia na plażę. Po dojechaniu na miejsce zostawiliśmy nasze Volvo na zlokalizowanym tuż przy wejściu, sporym parkingu z oznaczonymi miejscami dla niepełnosprawnych.

parking na Pampelonne

Teraz byliśmy pewni, że przeczucie nas nie zawiodło i że wybraliśmy dobre wejście. Z doświadczenia wiemy, że jak są miejsca dla niepełnosprawnych na parkingu to z reguły są i inne udogodnienia. Tak też było i w tym przypadku. Kilka metrów od parkingu znaleźliśmy dostosowane wejście na plażę.

wejście na plażę Pampelonne

Po przejechaniu kilkunastu metrów specjalnym chodnikiem wreszcie dotarliśmy na tą sławną plażę i zobaczyliśmy to:

plaża Brigitte Bardot

Praktycznie cała plaża dla nas! Przyznam, że spodziewałem się tłumów jak w Krynicy Morskiej, a tu poza nami, ratownikami i jeszcze z trzema osobami nie było nikogo. Nie wiem czy to kwestia popołudniowej godziny, czy miejsca, ale w sumie nam to nie przeszkadzało 🙂 Ok, powinienem chyba powiedzieć coś o samej plaży. No cóż, plaża jak plaża. Woda, piasek. Nic nadzwyczajnego, no może poza kursującymi co jakiś czas motorówkami dowożącymi milionerów z ich wielkich jachtów do pobliskich restauracji. Nas to jednak mało interesowało, bo przyjechaliśmy tu po coś co jest dostępne w takiej samej formie dla nas jak i dla nich. Po chęć poopalania się! Zatem Goha rozłożyła się na piasku, moim zdaniem wyglądając milion razy lepiej niż Brigitte Bardot,

Goha na plaży Pampelonne

a ja, częściowo ubrany, wyglądałem trochę śmiesznie, jak żandarm z Saint-Tropez. Czyli wszystko się zgodziło 🙂

plaża w Saint-Tropez

Na plaży spędziliśmy kilka godzin i wygoniło nas z niej zachodzące słońce. Na tym zakończyliśmy naszą, zabarwioną filmowo przygodę z Saint-Tropez oraz jego okolicami i wróciliśmy do Cannes.

Ciekawostki o plaży Pampelonne:

  1. Można się tu opalać topless.
  2. Najsłynniejszą restauracją przy plaży jest Club 55, w którym jadała Brigitte Bardot.
  3. To tutaj, w Club 55, powstał znany na całym świecie deser la Tarte Tropézienne, który jako pierwszy wykonał kucharz polskiego pochodzenia Aleksander Micka.
  4. Na plaży Pompelonne Brigitte wypromowała modę na bikini.
  5. Poza filmem „I Bóg stworzył kobietę”, plaża zagrała też w trzech częściach filmów gdzie główną rolę grał żandarm z Saint-Tropez.
  6. W pobliżu plaży swoje ostatnie wakacje spędzała księżna Diana.

Leonardo, jednak wpadniemy!

Na zakończenie dodam, że Saint-Tropez nawet teraz jest takie jak przedstawia się je we wspomnianych przeze mnie filmach. Jest tam leniwie, wakacyjnie, luksusowo, gwiazdorsko i tak typowo nadmorsko. Ja nie widziałem jeszcze kurortu z takim klimatem, klimatem który ciężko jest opisać, go trzeba doświadczyć, choć przez chwilę. Dlatego polecam Wam odwiedzenie Saint-Tropez gdy będziecie na Lazurowym Wybrzeżu. My przy najbliższej okazji na pewno jeszcze raz odwiedzimy Saint-Tropez.

Kamil Kowalewicz
2018-02-22T11:12:41+00:00 1 lutego 2018|

O autorze:

Kamil Kowalewicz
Od poniedziałku do piątku zajmuję się grafiką na potrzeby reklamy, w międzyczasie obserwując promocje lotnicze. Bardzo, bardzo lubię pokera, w każdym jego aspekcie :) Tetraplegik, wózek aktywny.

2 komentarze

  1. Ilona 7 lutego 2018 w 16:25 - Odpowiedz

    Żandarma często oglądałam jako mały brzdąc. Plażę kojarzę z mojej ulubionej części z kosmitami (o ile to właśnie była ta) 😉

    • Małgorzata Kowalewicz
      Małgorzata Kowalewicz 8 lutego 2018 w 08:28 - Odpowiedz

      Tak, tak to ta plaża 🙂

Zostaw komentarz

Zostańmy w kontakcie!

Znajdziesz nas na:
close-link
Dzięki, że doczytałeś do końca! Pozostańmy w kontakcie :)
Zapisz!
close-image