Montepulciano w Toskanii – miasto filmowych wampirów

Poprzedni dzień był bardzo niezwykły. Odkryliśmy Monticchiello, które wciągnęło nas, jak ruchome piaski. Z tą jednak różnicą, że nie chcieliśmy się z nich uwalniać, a wręcz przeciwnie. Z rozkoszą dawaliśmy się wciągać głębiej. Tym razem nasza głębina miała nam ukazać toskański zyg-zak i Montepulciano w Toskanii – miasto gdzie zagościła Saga Zmierzch. Okazało się, ze ten dzień miał nam przynieść o wiele więcej niż zaplanowaliśmy, ale zacznijmy od początku.

La Foce, czyli toskański zyg-zag

Dzień przywitał nas gorąco, więc postanowiliśmy cieszyć się toskańskim słońcem i widokami, jakie do zaoferowania miały nam dwie wspaniałe doliny – val di Chiana i val d’Orcia. W naszym hotelu ciągle słyszeliśmy, że powinniśmy udać się do La Foce, bo tam jest pięknie na pewno nam się spodoba. Sprawdziliśmy notatki, a tam ani słowa o La Foce. Okazało się, że La Foce to słynny toskański zyg-zag – jedno z najchętniej fotografowanych w Toskanii miejsc.

Chcieliśmy obejrzeć je z różnej perspektywy i wyrobić sobie własne zdanie na jego temat. Udaliśmy się w stronę Palazzo La Foce, którego ogrody oferują podobno piękny widok na toskański zyg-zag. My postanowiliśmy jednak skorzystać z opcji darmowej i zaparkowaliśmy przy polu tuż za wspomnianym Palazzo.

toskański zyg-zag

Widok, szczególnie o tej porze roku, był przepiękny. Skoszone zboże, wszystkie odcienie brązu, złota i zieleni przeplatające się z błękitem nieba i do tego majaczący w tle wulkan Monte Amiata.

monte amiata - Montepulciano w Toskanii

Toskański zyg-zag faktycznie robił wrażenie i zasłużenie zyskał miano jednego z najpiękniejszych miejsc w Toskanii. Między innymi dlatego chcieliśmy popatrzeć na La Foce jeszcze z innej perspektywy, dotrzeć do niego bliżej. Jak postanowiliśmy, tak zrobiliśmy, spotykając po drodze ludzi, którzy szukali tego, co my – różnych perspektyw toskańskiego La Foce. Wymieniliśmy się informacjami i już po chwili każdy ruszył w swoją stronę, w poszukiwaniu własnego końca tęczy, gdzie miała czekać nagroda.

la foce

Naszą, był kolejny zachwycający widok na toskański zyg-zag. Mnie bardziej przypadła do gustu ta pierwsza perspektywa, ale i ta miała swój niezwykły klimat. To jednak nie był koniec toskańskich plenerów tego dnia, przy czym drugi wyszedł nam całkiem przypadkiem i niespodziewanie.

Kiedy w Toskanii kończy się asfalt

Ruszyliśmy w kierunku głównego celu naszej podróży, którą tego dnia miało być Montepulciano w Toskanii. Zawierzyliśmy GPS’owi, który kontrolowaliśmy zdrowym rozsądkiem, oczyma i znakami informującymi o kierunkach, w które prowadziła droga. A droga wskazywała, że do Montepulciano mamy 9 kilometrów. Ucieszyliśmy się, że jesteśmy tak blisko i wkrótce poznamy kolejne urocze toskańskie miasteczko. Jakże byliśmy naiwni! Przekonaliśmy się o tym, kiedy nagle skończył się asfalt.

volvo na szutrze

A do tego w tumanie kurzu zmierzała na nas ciężarówka. Moja mina musiała być bezcenna, bo Kamil wybuchnął głośnym śmiechem. Kiedy opadł kurz, dostrzegliśmy, jak piękne mijamy miejsce. Kępa cyprysów osłaniająca stojący na wzniesieniu dom. Złote pole skoszonego zboża i wielkie walce słomy, czekającej na zebranie z pola, Wszystko to razem tworzyło tak nierzeczywisty w dzisiejszym świecie krajobraz, że postanowiliśmy spędzić tutaj chwilę i spojrzeć na świat z różnych perspektyw.

snopki w Toskanii

snopki i goha - Montepulciano w Toskanii

Najpierw toskański zyg-zag, teraz to znalezione przypadkiem miejsce – zdecydowanie zakochiwaliśmy się coraz bardziej, a przecież to był dopiero początek dnia, którego kwintesencją miało być filmowe Montepulciano. Ruszyliśmy w jego kierunku, ale nie ujechaliśmy daleko kiedy kolejny widok rzucił mnie na kolana.

polska aleja cyprysowa

Tak wiem, to tylko drzewa, ale kiedy mieszkasz na co dzień w betonowej dżungli, która krzyczy silnikami samochodów i rozsiewa wątpliwy aromat spalin, a tutaj nagle widzisz drzewa maszerujące gęsiego wzdłuż drogi, błękitne niebo, gdzie nie gdzie usiane białymi obłoczkami, a do tego słyszysz ciszę, to nie możesz przejść obojętnie. Ja nie mogłam. Chciałam krzyczeć „Chwilo trwaj! Chwilo, jesteś piękna!”. Chwila trwała, a my ruszyliśmy w poszukiwaniu drogi do Montepulciano w Toskanii i jego (tego byłam pewna) niezwykłych atrakcji. Każdy kilometr odkrywał nowe, niezwykłe widoki, aż Kamil nie wytrzymał i powiedział „Goha weź się już nie rozglądaj, bo my nigdy nie dojedziemy do tego Montepulciano”. Ledwo to powiedział, a już je zobaczyliśmy – tym razem z asfaltowej drogi.

Panorama Montepulciano

Tuż przed zlokalizowanym na wzniesieniu Montepulciano, znajduje się świetny punkt widokowy, który stanowi przedsmak tego, co nas czeka, kiedy ruszymy dalej. Jak na dłoni widać tu, jak pięknie położone jest to toskańskie miasto. Z jednej strony oferuje widoki na dolinę Val di Chiana a z drugiej na Val d’Orcię.

doliny Toskanii

Ale Montepulcieno w Toskanii to poza widokami, niezwykle długa historia, sięgająca czasów etruskich, kiedy to znajdowała się tutaj niewielka osada. Potem, w czasach rzymskich, osada zamieniła się w obóz warowny. Z biegiem wieków zyskało potężne mury obronne i było najpierw wolnym, a potem podległym Florencji miastem. Z naszego tarasu widokowego Montepulciano wyglądało niczym dama w okazałej sukni, która spocząwszy na tronie, majestatycznie rozgląda się po swoich włościach.

panorama Montepulciano

Montepulciano to także sceneria znanego filmu o wampirach. Tak, mowa o filmie „Saga Zmierzch – Księżyc w nowiu”. To właśnie to miasteczko zagrało filmową Volterrę, w której Bella ratowała Edwarda przed katastrofalną decyzją o samobójstwie. Ciekawi byliśmy czy uda nam się zdobyć to osławione Montepulciano w Toskanii, bo wzniesienie było całkiem zacne, a nasze siły ograniczone. Ruszyliśmy jednak na poszukiwanie naszego świętego Graala.

Nasze Montepulciano w Toskanii

Droga ku górze była stroma i kręta, i kiedy nie jesteś mieszkańcem lub nie masz magicznej niebieskiej plakietki, to na samą górę po prostu nie wjedziesz. My mieliśmy plakietkę, więc parliśmy do przodu licząc, że znajdziemy gdzieś jakiekolwiek miejsce parkingowe. Udało nam się dotrzeć na peryferia Piazza Grande, czyli najważniejszego placu w miasteczku.

Montepulciano w Toskanii

Dostanie się najwyżej, jak się tylko da było dla nas kluczowe, gdyż w przeciwnym wypadku nie dalibyśmy sobie w tym miejscu rady ze względu na stromizny i nierówności niektórych uliczek. A do tego był środek lata i gorąco było jak w piekle. Uzbroiliśmy się zatem w wodę i wentylator na baterie, i ruszyliśmy na podbój Montepulciano w Toskanii.

piazza grande w Montepulciano w Toskanii

Każdy krok pokazywał nam, że ponownie trafiliśmy do innego, klimatycznego świata. Malownicza, renesansowa zabudowa wyglądała tak, jakby nigdy jej nie odnawiano. I faktycznie, jak się później dowiedzieliśmy w Montepulciano od XV i XVI wieku niewiele się zmieniło, mimo trzęsień ziemi czy działań wojennych. Piazza Grande, do którego dotarliśmy uważany jest za jeden z najpiękniejszych włoskich placów.

palazzo comunale piazza grande w Montepulciano w Toskanii

Faktycznie był śliczny, chociaż wszędzie stały rusztowania i trybuny. Widocznie szykowano się do jakiegoś wydarzenia. Dla nas wydarzeniem było już samo spacerowanie uliczkami tego miasteczka, szczególnie dlatego, że teoretycznie mieliśmy sobie w Toskanii nie poradzić na dwóch nogach i czterech kołach, a my drugi dzień z rzędu udowadnialiśmy, że jest inaczej. Do Montepulciano przybyliśmy jednak nie tylko po dowody dostępności tego miejsca.

Wampiry z Sagi Zmierzch w Montepulciano

Pamiętacie może drugą część Sagi Zmierzch – Księżyc w nowiu? Mam nadzieję, że tak. Kiedy Edward myśli, że jego ukochana Bella nie żyje, udaje się do Volterry, by sprowokować nestorów wampirzego rodu do zabicia go. Byłam święcie przekonana, że ta akcja rozgrywa się w miasteczku o tej właśnie nazwie. Okazało się jednak, że to Montepulciano w Toskanii zagrało rolę filmowej Volterry.

piazza comunale

Siedzibą starszyzny wampirzego rodu było Palazzo Comunale z charakterystyczną wieżą i zegarem, a Piazza Grande areną dramatycznej sceny, w której Bella przepycha się przez tłum, przebiega przez fontannę i zasłania ukochanego Edwarda własnym ciałem. Wszystko się zgadzało, poza jednym. Gdzie jest filmowa fontanna? Otóż, nie ma jej, bo została stworzona specjalnie na potrzeby filmu. Przy Piazza Grande znajduje się jednak studnia, która ulokowana jest niepozornie z boku, a mimo to nie sposób jej nie zauważyć.

studnia lwów i gryfów Montepulciano w Toskanii

Kamienna studnia Lwów i Gryfów jest naprawdę piękna. Dwa lwy na jej szczycie podtrzymują herb Medyceuszy i z uwagą spoglądają na rozciągający się u ich stóp plac. A przy tym placu znajdowała się jedna z licznych tutaj osterii, czyli restauracji, jak mi się wydaje. Przysiedliśmy więc na lampkę białego wina (tak, wiem Toskania to wina czerwone) i podziwialiśmy atrakcje Piazza Grande.

foto w knajpie Montepulciano w Toskanii

Siedząc w cieniu XVI-wiecznego Palazzo Tarugi del Vignola i delektując się chwilą, Kamil nagle wpadł na pomysł odegrania filmowej sceny. „Goha no weź. Ja będę Edwardem a ty Bellą. Będzie fajnie.” W tym momencie popatrzyłam na niego, jak na niepoczytalnego, ale widząc dziecięcą radość na twarzy dorosłego jakby nie było faceta nie mogłam mu odmówić i tak zostałam filmową Bellą, ku uciesze turystów, którzy zatrzymywali się na nasz spektakl i podziwiali aktorską grę Kamila wczuwającego się w rolę Edwarda z Sagi Zmierzch.

W związku z RODO, YouTube potrzebuje Twojej zgody na załadowanie. Więcej informacji przedstawia nasza Polityka cookies.
Zgadzam się

Czas uciekał nam jakoś strasznie szybko i wiedzieliśmy, że nie sprawdzimy wszystkich miejsc, które sobie przygotowaliśmy, ale nie przejmowaliśmy się tym specjalnie, bo wyglądało na to, że Montepulciano w Toskanii poza obszarem Piazza Grande i niewielkich przyległości nie jest zbyt przyjazne osobom na wózkach inwalidzkich. Postanowiliśmy zatem poszwendać się wokół własnego ogona.

Atrakcje Montepulciano w Toskanii

Na pierwszy ogień poszło Palazzo Comunale, do którego o dziwo prowadził podjazd, a w środku była winda, którą dostać można się na wyższe piętra.

palazzo comunale w środku

Nie mieliśmy jednak szczęścia i na możliwość zwiedzania ratusza i porywających widoków z wieży było już za późno. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło i równie porywające widoki zaoferowały nam mury leżącego tuż przy Palazzo Comunale placu.

widok z murów Montepulciano w Toskanii

Będę się powtarzać, ale patrząc na ten bezkres, czuliśmy się częścią tej niezwykłej krainy. Mnie nigdy się to jeszcze nie przydarzyło. Nawet Malta, którą uwielbiam, aż tak szybko mnie do siebie nie przekonała, jak Toskania. Ruszyliśmy ku najważniejszej budowli Montepulciano w Toskanii.

duomo di Montepulciano w Toskanii

Katedra w Montepulciano to najważniejszy zabytek miasteczka, chociaż wcale nie jest poświęcony ukochanej świętej wszystkich mieszkańców – św. Agnieszce z Montepulciano. Wejdźmy jednak w chłodne mury Duomo di Montepulciano.

wnętrze katedry duomo di Montepulciano w Toskanii

Katedra Santa Maria Assunta budowana była prawie 100 lat, a inspirowana między innymi kościołami ówczesnej Florencji. Jej środek jest niezwykle oszczędny w wyrazie, ale nie dajcie się zwieść. Wystarczy rozejrzeć się dookoła, by dostrzec prawdziwe skarby.

ołtarze boczne

Oczywiście główną atrakcją jest tutaj tryptyk w ołtarzu głównym, staraszy niż sama Duomo di Montepulciano, który pochodzi w 1401 roku. Jednak był w konserwacji i zobaczyliśmy tylko jego kopię namalowaną na osłonie rusztowania. Ot, taki psikus. Spędziliśmy dłuższą chwilę w tych chłodnych, gościnnych progach i udaliśmy się ku kościołowi Madonna di San Biaggio.

Kościół znajduje się w pewnym oddaleniu od samego centrum Montepulciano, co dla nas zdecydowanie stanowiło atut. Dlaczego? Bo po pierwsze, łatwiej tutaj dotrzeć. Nie trzeba przeciskać się przez ciasne uliczki w poszukiwaniu miejsca do parkowania. A do tego ta przestrzeń wokół. Coś pięknego.

aleja cyprysów do kościół Madonna di San Biaggio

Do kościoła Madonna di San Biaggio prowadzi niezwykle piękna cyprysowa aleja. Wśród pnących się w niebo cyprysów dostrzec można tabliczki informujące o tym, że każde z drzew w alei upamiętnia ofiarę I wojny światowej. Nie wiem czy na was też, ale na mnie takie drobne z pozoru rzeczy, robią niezwykle głębokie wrażenie.

kościół Madonna di San Biaggio

Sam kościół jest ogromny, wykonany w całości z trawertynu sprawia wrażenie, jakby królował nad leżącą u jego stóp krainą. Podobno nie został dokończony, chociaż ja nie widziałam w nim żadnych braków, a przyglądałam się bardzo dokładnie. Tak się przyglądaliśmy, że zaczęło zachodzić słońce. Czy zobaczyliśmy tutaj wszystko, co się dało? Na pewno nie, ale będziemy mieli po co tutaj wracać.

Nadszedł czas, by pożegnać się z cudownym Montepulciano. W Toskanii czekało nas jednak jeszcze wiele do odkrycia i cieszyliśmy się z tego, jak dzieci.

Małgorzata Kowalewicz
2019-11-14T09:45:27+01:00 7 listopada 2019|
Małgorzata Kowalewicz
Wolę jak się do mnie zwraca po prostu Goha (wiem, wiem, że powinno być przez "ch" :)). Na co dzień pracuję z dziećmi ucząc je angielskiego. Poza podróżami i językiem angielskim moją pasją jest resocjalizacja. Gdy tylko mogę to śpiewam, bo życie jest muzyką :)

Zostaw komentarz

Zgodnie z RODO musisz się zgodzić na dodanie komentarza i przesłanie wpisanych danych
Ten formularz gromadzi Twoje imię, adres e-mail, adres strony www i treść, dzięki czemu komentarze mogą funkcjonować na tej stronie. Aby uzyskać więcej informacji, zapoznaj się z naszą polityką prywatności, gdzie uzyskasz więcej informacji o tym, gdzie, jak i dlaczego przechowujemy Twoje dane.
Nie wykorzystujemy danych wpisywanych podczas komentowania do celów marketingowych (np. wysyłka newslettera).

Zostańmy w kontakcie!

Znajdziesz nas na:
close-link