Pienza w Toskanii – śladami Gladiatora i Papieża

Zakochiwaliśmy się coraz bardziej w Toskanii. Chcieliśmy przemierzać jej bezdroża, poznawać toskańskie miasteczka i smaki. Chociaż odwiedziliśmy wcześniej Florencję – kwitnącą stolicę Toskaniimiasto Krzywej Wieży, to dopiero teraz czuliśmy się, jak prawdziwi odkrywcy tej części Włoch. Dlaczego? Bo dopiero teraz zobaczyliśmy, jak Toskania jest piękna, jaka wyjątkowa, jak bogata swoją prostotą. A do tego wszystkiego stoją za nią niezwykle ciekawe historie i te starożytne, i te bardziej współczesne. Saga Zmierzch w Montepulciano, niezwykłe Monticchiello czy wreszcie niezmienna od wieków Pienza w Toskanii, u podnóża której znajduje się znane z filmu Gladiator miejsce.

Nie ujmuję nic Florencji czy Pizie – są unikatowe i warto je zobaczyć. Moim zdaniem jednak serce Toskanii to małe miejscowości na wzgórzach, wsie, rozległe pola, samotne kapliczki i cyprysowe drogi. To między innymi Pienza w Toskanii i jej okolice, które przemierzyliśmy śladami filmowego Gladiatora i Papieża.

Kapliczka pośrodku niczego – Capella di Vitaleta

Nauczeni doświadczeniem skwaru dni poprzednich, postanowiliśmy wyruszyć wcześniej niż zwykle, ale znowu nam nie wyszło. Śniadanie z widokiem na dolinę Val di Chiana po prostu nie mogło być szybkie. W końcu jednak ruszyliśmy w kierunku południowego słońca. Głównym naszym celem miała być tego dnia Pienza w Toskanii i słynna droga Gladiatora, którą wraca do domu. Zacząć postanowiliśmy jednak od widoku, który spoglądał na nas z wielu toskańskich pocztówek.

Capella di Vitaleta w Toskanii

Jestem przekonana, że każdy z Was przynajmniej raz widział gdzieś tę kapliczkę z Toskanii. Jest wszędzie – na okładkach książek, pocztówkach, przewodnikach. To jeden z symboli Toskanii – Capella di Vitaleta i to tutaj udaliśmy się na początek naszego kolejnego dnia. Udaliśmy się Strada Provinciale 146 di Chianciano pomiędzy Pienzą a San Quirico d’Orcia, podziwiając niezwykłe toskańskie krajobrazy. Około 5 km za Pienzą ujrzeliśmy znak na naszą kapliczkę i skręciliśmy z wygodnego asfaltu, w dobrze już nam znany szuter.

znak na kapliczkę Capella di Vitaleta

Dwa kilometry dalej zaparkowaliśmy się na polu. Tu kończyła się komfortowa jazda klimatyzowanym autem i czekała nas wędrówka pod słońcem Toskanii. A było naprawdę gorąco. Termometr wskazywał około 40 stopni na plusie. Czegóż się jednak nie robi dla spełniania marzeń! Uzbrojeni w wodę ruszyliśmy w kierunku Capella di Vitaleta w Toskanii. Kapliczka stoi na prywatnej posesji, do której prowadzi droga zamknięta bramą.

brama do samotnej kapliczki w Toskanii

Z obu jej stron widać ścieżki wydeptane nogami podróżników, którzy będąc w Pienzie w Toskanii, postanowili zawitać i tutaj. Właściciele posesji nie życzą sobie samochodów, ale turystów nie wyganiają. Obawialiśmy się czy się zmieścimy obok słupków, ale determinacja i upór sprawił, że los nam sprzyjał i już po chwili zmierzaliśmy w kierunku jednego z symboli Toskanii.

droga do Capella di Vitaleta

Droga nie była łatwa, ale nie była też niemożliwa, szczególnie, że posiadaliśmy piąte koło do wózka, a grunt był dość dobrze ubity. Jedyne co nam doskwierało to skwar, którego nie sposób opisać. Nawet dla nas, kochających wysokie temperatury, było za gorąco. 500 metrów to jednak nie maraton, nie mieliśmy zatem czasu zwątpić we własne siły i możliwości, a poza tym właśnie dotarliśmy do kapliczki.

Kamil przy Capella di Vitaleta w Toskanii

Jest przepiękna nawet widziana od tyłu, bo właśnie z tej strony się do niej dociera. Otoczona cudownym krajobrazem Capella di Vitaleta zdaje się być jego elementem. Wprost nie można sobie wyobrazić, by w pobliżu Pienzy w Toskanii mogło jej zabraknąć.

my przy kapliczce Vitaleta w Toskanii

Niestety nie mogliśmy wejść do środka, ponieważ drzwi były zamknięte. Posiedzieliśmy zatem w jej cieniu, delektując się niezwykłą harmonią, którą tworzyła z otaczającą ją doliną.

Niezwykła Val d’Orcia u stóp Pienzy w Toskanii

Tutaj dolina Val d’Orcia robiła na nas jeszcze większe wrażenie niż oglądana z Monticchiello. Dlaczego? Może dlatego, że przyzwyczajeni jesteśmy do ciasnoty, zgiełku i wszechobecnego postępu, a tutaj po prostu tego nie było. Jak okiem sięgnąć dominowała przestrzeń wypełniona kolorami brązu, złota, zieleni, błękitu i przycupniętymi na wzgórzach małymi miasteczkami takimi, jak pobliska Pienza w Toskanii.

dolina Val d’orcia w Toskanii

Pienza w Toskanii

A nad tym wszystkim, niczym król, rozsiadł się wulkan Monte Amiata. Val d’Orcia dawała spokój, sielskość i pobudzała wyobraźnię. Wcale nas nie dziwiło, że te krajobrazy wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO, bo są po prostu piękne. Dzisiejszego człowieka trudno jest zachwycić, a Val d’Orcia naprawdę zachwyca i to nie tylko przy Capella di Vitaleta.

Śladami Gladiatora w Toskanii

Rozmarzyliśmy się i zatopiliśmy w naszym śnie na jawie. Podążyliśmy więc tropem tego snu w stronę drogi filmowego Gladiatora. Każdy, kto obejrzał film, zachwyca się sceną, w której konający Gladiator (w tej roli niezrównany Russel Crowe) w majakach sennych wraca do domu przez łany zboża. Znaleźliśmy to miejsce, choć wcale nie było łatwo odszukać dokładną lokalizację filmowej sceny.

Droga Gladiatora w Toskanii

Miejsce to znajduje się u stóp Pienzy w Toskanii, poniżej La Pieve di Corsignano, o którym opowiem Wam za chwilę. Jest to droga do agroturystyki Terrapile – polna, nierówna, stroma i wyboista, szczególnie kiedy popada. Do filmowej drogi Gladiatora udałam się zatem sama. I znalazłam ją, a także dokładną lokalizację filmowej sceny. Nie było dzisiaj Gladiatore Camillo, ale była Gladiatrice Margherita.

Droga Gladiatora w Toskanii z filmu

Gladiator w Toskanii

I ta scena to tak naprawdę wszystko, co miałam wspólnego z filmowym Gladiatorem, bo wracając do Kamila chciałam wypluć płuca i był moment kiedy, jak mantrę powtarzałam sobie „tylko się nie zatrzymuj”.  Gdy już odzyskałam oddech, to oczywiście duma mnie rozparła, że udało mi się znaleźć to cudowne miejsce u stóp toskańskiej Pienzy. Już mieliśmy udać się do miasta kiedy zwróciliśmy uwagę na niepozorną zdawałoby się świątynię.

La pieve di Corsignano, czyli śladami papieża Piusa II

Parafialny kościół Corsignano, którego niedaleką sąsiadką jest Pienza w Toskanii, to jedyne, co pozostało po rodzinnej miejscowości Papieża Piusa II.

La Pieve di Corsignano – Pienza w Toskanii

To właśnie w kościele pod wezwaniem San Vito e Modesto został ochrzczony słynny papież Pius II, a także jego bratanek (późniejszy Pius III). Sam kościół, choć niepozorny, to jednak zachęca do wejścia i naprawdę warto tę chęć wcielić w czyn, bo jest niezwykle klimatyczny. Pochodzi prawdopodobnie z X wieku, chociaż pierwsze wzmianki o świątyni w tym miejscu sięgają już wieku VIII. Swój obecny kształt La pieve di Corsignano posiada od wieku XIII, co jest naprawdę niezwykłe, zważywszy na fakt, że mamy wiek XXI. Ale to nie wszystko, co jest tutaj ciekawe. Niewielka świątynia, posiada niespotykanie dużą wieżę i klimatyczne wnętrze.

wieża kościoła La Corsignano

wnętrze kościoła San Vito e Modesto

Sprawia wrażenie zakurzonego i nieużywanego. Jest nad wyraz proste – drewniana więźba dachowa, nieregularne, asymetryczne arkady, niezwykle prosty ołtarz i chrzcielnica papieży.

chrzcielnica Piusa II – Pienza w Toskanii

W dzisiejszym przeładowanym wszelkimi bodźcami świecie, urzekają mnie takie proste i surowe formy, bo pozwalają rozwinąć skrzydła naszej wyobraźni. Dają przestrzeń dla naszej indywidualności. Zachwyciła mnie ta niepozorna świątynia. Szczególnie zachwycające było to, że choć świątynia była katolicka, to trudno doszukać się było motywów religijnych w jej zewnętrznych zdobieniach.

fasada La pieve di Corsignano w Toskanii

Zamiast świętych, były tu między innymi dwie syreny, czy tańczące ludzkie postacie. To jeszcze nie wszystko, bo warto zwrócić uwagę na rzeźbę powyżej. Kariatyda, bo tak się nazywa ta podpora architektoniczna przypomina raczej postać pogańskiej bogini-matki niż Madonny, której można byłoby się spodziewać w szczytowej ścianie katolickiego kościoła. Wszystko to sprawiało, że coraz ciekawsi byliśmy miasta, które za sprawą Piusa II powstało na gruzach Corsignano.

Pienza w Toskanii

Ruszyliśmy zatem w stronę położonej nieopodal Pienzy w Toskanii, która nie zmieniła się od XV wieku. Udało nam się zaparkować tuż przez prowadzącą na główny plac bramą.

brama do Pienzy w Toskanii

Pienza w Toskanii jest realizacją wizji papieża Piusa II. To on właśnie nakazał zburzyć swoje rodzinne Corsignano i w jego miejsce wybudować miasto idealne. Pienza zwrócona jest w stronę doliny Val d’Orcia i królującego nad nią wulkanu Monte Amiata. Jest kolejnym uroczym toskańskim miasteczkiem, którego klimat tworzy jego główny plac, Piazza Pio II z XV-wieczną katedrą. Kiedy weszliśmy je podziwiać, trafiła nam się nie lada gratka – koncert na żywo.

Piazza Pio II w Pienzie

Byliśmy już nieco zmęczeni po atrakcjach tego dnia, więc przysiedliśmy na placu i słuchaliśmy jak zaczarowani. Wyobraźcie sobie, że jesteście w toskańskim XV-wiecznym kamiennym miasteczku o zachodzie słońca, siadacie przy studni, czy po prostu na ziemi i w ostatnich promieniach słońca dajecie się uwieść muzyce na żywo. Tego właśnie doświadczyliśmy.

koncert w Pienzie w Toskanii

Nawet nie zauważyliśmy, że dzień nam się powoli kończy. Dopiero kiedy ucichła muzyka i usłyszeliśmy jak nam kiszki marsza grają, zdaliśmy sobie sprawę, że minęło wiele godzin od śniadania. Wstąpiliśmy do dostępnej dla wózków inwalidzkich, XV-wiecznej katedry, która tak samo, jak miasto nie zmieniła się praktycznie od czasu powstania.

katedra w Pienzie w Toskanii

A wszystko to dzięki bulli z 1462 roku Papieża Piusa II, który zakazał dokonywania jakichkolwiek zmian. Przy Piazza Pio II znajdują się właściwie wszystkie zabytki, jakie ma do zaoferowania Pienza w Toskanii. Już sam fakt, że właśnie tę jej część wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO zachęca, by wpaść tu na chwilę, usiąść w jednej z licznych restauracji czy barów i podelektować się kawą czy winem.

My postanowiliśmy jednak powałęsać się dostępnymi dla nas uliczkami i spojrzeć na dolinę Val d’Orcia. A widok, który oferuje Pienza w Toskanii jest naprawdę porywający. I to było nasze „i” na koniec dnia.

Val d'Orcia - widok z Pienzy w Toskanii

A kropkę nad nim postawiliśmy zasiadając w niewielkiej toskańskiej restauracji nad talerzem tradycyjnego pici, które okrasiliśmy kieliszkiem toskańskiego wina, dużą dawką otaczającego nas włoskiego temperamentu i snuciem planów na kolejne dni.

Kamil w restauracji w Pienzie w Toskanii

Zapraszam Was już dzisiaj na te przyszłe opowieści, a jeżeli wolicie ruchome obrazki, to zobaczcie, jak spędziliśmy ten dzień w Pienzie w Toskanii i nie tylko, oglądając nasz film.

W związku z RODO, YouTube potrzebuje Twojej zgody na załadowanie. Więcej informacji przedstawia nasza Polityka cookies.
Zgadzam się
Małgorzata Kowalewicz
2019-11-21T11:14:29+01:00 21 listopada 2019|
Małgorzata Kowalewicz
Wolę jak się do mnie zwraca po prostu Goha (wiem, wiem, że powinno być przez "ch" :)). Na co dzień pracuję z dziećmi ucząc je angielskiego. Poza podróżami i językiem angielskim moją pasją jest resocjalizacja. Gdy tylko mogę to śpiewam, bo życie jest muzyką :)

Zostaw komentarz

Zgodnie z RODO musisz się zgodzić na dodanie komentarza i przesłanie wpisanych danych
Ten formularz gromadzi Twoje imię, adres e-mail, adres strony www i treść, dzięki czemu komentarze mogą funkcjonować na tej stronie. Aby uzyskać więcej informacji, zapoznaj się z naszą polityką prywatności, gdzie uzyskasz więcej informacji o tym, gdzie, jak i dlaczego przechowujemy Twoje dane.
Nie wykorzystujemy danych wpisywanych podczas komentowania do celów marketingowych (np. wysyłka newslettera).

Zostańmy w kontakcie!

Znajdziesz nas na:
close-link