Krzywa Wieża i cuda Piazza del Duomo w Pizie (Eurotrip #7)

Niechętnie opuszczaliśmy Lazurowe Wybrzeże, ale nasz eurotrip musiał trwać, musieliśmy ruszyć w dalszą podróż, chcieliśmy przeżyć kolejne przygody. Po przejechaniu kilkudziesięcioma tunelami w okolicach Genui, serio jest ich tam cała masa, wjechaliśmy w objęcia włoskiej Toskanii. Niestety byliśmy zbyt zmęczeni by udać się na wybrzeże, więc ruszyliśmy w kierunku Pizy, której Krzywa Wieża kusiła nas od dawna i chcieliśmy spędzić choć jeden dzień w Pizie.

Gdzie znajduje się Piza i jej krótka historia?

Piza znajduje się w Toskanii i oddalona jest o około 80 kilometrów od Florencji. Ważnym jest, że Piza nie znajduje się nad morzem i aby się do niego dostać trzeba pokonać prawie 15 kilometrów. Mimo braku dostępu do morza Piza nie narzeka na brak turystów, których przyciąga tu Krzywa Wieża. Przez miasto przepływa największa rzeka Toskanii – Arno.

Jestem Wam jeszcze winna choć krótką historię Pizy która miedzy X a XII wiekiem była potężną i prężnie działającą republiką. To włoskie miasto prawa miejskie uzyskało w 1081 roku i właśnie w tym okresie szczyciło się największym bogactwem, które powstawało dzięki łupom pochodzącym z wypraw przeciwko Saracenom. Świadczy o tym między innymi piękno wykonania Krzywej Wieży i całego Piazza del Duomo. Ciekawostką jest, że w Pizie znajduje się jeden z najstarszych, stworzony w 1343 roku, uniwersytetów na świecie.

Nasz nocleg w Pizie i jak zwiedzać Pizę

Długo zastanawialiśmy się z Kamilem, gdzie zadokować się podczas pobytu w Toskanii. Wybór padł na Pizę i hotel Villa Kinzica, który oczarował nas swoją lokalizacją. Hotel znajduje się niecałe się niecałe 100 metrów od placu na którym stoi Krzywa Wieża, a z okna pokoju widać ją doskonale 🙂 Wydawał się on doskonałym miejscem by spędzić jeden dzień w Pizie.

Krzywa Wieża z okna

Jednak gdy dojechaliśmy na miejsce okazało się, że nie wszystko jest tak kolorowe. Fakt, widok jest, stylowo jest, ale też jest powtórka z Teneryfy, czyli za wąskie drzwi do łazienki (zaznaczam, że hotel potwierdził dostępność). Przyznam, że nie mieliśmy siły się kłócić, wyciągnęliśmy z samochodu miskę, a z resztą Kamil jakoś sobie radził 🙂 Dodatkowym minusem tego miejsca były bardzo ubogie śniadania, które jednak ratowała bardzo temperamentna i niezwykle pozytywna pani je serwująca. Tak więc jeśli chcecie mieszkać w miejscu, z którego widoczna jest Krzywa Wieża to jak najbardziej polecamy, ale jeśli oczekujecie luksusów to nie.

Mając tylko jeden dzień w Pizie najlepiej zwiedzać na piechotę. Chodniki są równe i nie ma tam górek nie do pokonania. Pizę na wózku inwalidzkim zwiedza się bardzo przyjemnie. Piza jest niewielkim miastem, a wszystkie godne uwagi miejsca znajdują się w ścisłym centrum i łatwo do nich dojść. Z racji na to, że nasz hotel mieścił się w centrum nie korzystaliśmy z komunikacji miejskiej. Sprawdziliśmy jednak dostosowanie oferowanej w Pizie komunikacji i to co wiemy na pewno, to to że jeżdżące z lotniska do centrum autobusy niestety nie są dostosowane.

Krzywa Wieża w Pizie wieczorem

Do Pizy dotarliśmy  późnym popołudniem i po przebrnięciu przez perypetie związane z hotelem postanowiliśmy się wybrać na wieczorny spacer na Piazza dei Miracoli (Plac Cudów), na którym stoi właśnie Krzywa Wieża. Trafiliśmy naprawdę super, było pusto i Krzywą Wieżę mieliśmy na wyłączność. Warto tutaj dodać, że spotkać też możecie nazwę Piazza del Duomo, który również utożsamiany jest z Krzywą Wieżą w Pizie i nie tylko, ale to postaram się wyjaśnić już za chwilę. Wróćmy do widoku kompleksu katedralnego wieczorem.

Piazza dei Miracoli nocą

Krzywa Wieża oświetlona księżycową poświatą na zawsze pozostanie w Kamila i moich wspomnieniach jako coś niezwykłego. Jej pochylenie jest tak widoczne, że niemalże chciałoby się ją czymś podeprzeć. W kontraście do zabudowań katedry i niedalekiego baptysterium to coś niezwykłego. I wierzcie mi lub nie, samo przebywanie w tym miejscu tak pustym o tej porze doby jest atrakcją samą w sobie. My mieliśmy wrażenie, że katedra, baptysterium i oczywiście Krzywa Wieża są tutaj specjalnie dla nas. Ta biel kamienia tak wyraźnie odcinająca się na tle nocnego nieba, dobiegający szmer rozmów z przyległych do Piazza del Duomo restauracji kontrastujący z pustką samego placu. Coś niesamowitego. Nie chcieliśmy stąd iść, więc wieczór zakończyliśmy z lampką wina w dłoni, a tuż za naszymi plecami stała ona – Krzywa Wieża w Pizie. Nie mogłam uwierzyć, że tu jesteśmy. Siedzieliśmy tak i planowaliśmy nasz spacer po atrakcjach Pizy na dzień następny.

Zaczynamy Jeden dzień w Pizie od odkrywania cudów Placu Cudów

Nasz jeden dzień w Pizie rozpoczęliśmy wcześnie rano śniadaniem serwowanym przez sympatyczną Włoszkę, o której wspominałam wcześniej i ruszyliśmy na podbój Pizy. Jak sądzicie co miało numer jeden na naszej liście? Oczywiście, że Krzywa Wieża i kompleks katedralny razem z bardzo wyjątkowym cmentarzem. Jednak od razu zaznaczę, że to nie jedyne miejsce jakie odwiedziliśmy spędzając jeden dzień w Pizie.

To jest właśnie to miejsce, w którym wyjaśnię Wam różnicę pomiędzy Piazza del Duomo, a Piazza dei Miracoli w Pizie. Otóż po wielu poszukiwaniach okazało się, że pierwszy z nich jest większy i to w jego granicach znajdują się wszystkie cztery najbardziej znane zabytki Pizy, a mianowicie Krzywa Wieża, katedra, baptysterium i cmentarz Campo santo. Plac w 1987 roku wpisano na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Piazza dei Miracoli natomiast to duży pokryty trawą plac, przy którym mieści się wspomniane już baptysterium, słynna wieża i katedra. Niech zatem nie wprowadza Was w zmieszanie stosowanie tych dwóch nazw zamiennie, bo to tak naprawdę to samo, jedno z najchętniej odwiedzanych przez turystów w Europie miejsce.

jeden dzień w Pizie - Piazza dei Miracoli

Krzywa Wieża w Pizie

Tym razem plac był zatłoczony niesamowicie. Nic w tym dziwnego, bo praktycznie wszystkie wycieczki spędzają jeden dzień w Pizie w okolicach Krzywej Wieży. Kłębiący się ludzie wpadali na siebie co chwilę. Przecież być w Pizie i nie zrobić sobie zdjęcia w stylu „podtrzymuję wieżę”, to jakby jeden dzień w Pizie się nie odbył. My takiego zdjęcia nie mamy 🙂

zdjęcie w stylu podtrzymuję Krzywą Wieżę

Na nas jednak wrażenie zrobiło co innego. Uzbrojeni po zęby żołnierze pilnujący porządku po tym, jak seria zamachów przetoczyła się przez Europę.

Krzywa Wieża i żołnierz

Dziwne to było, ale po chwili przywykliśmy i zapadła szybka decyzja: Idziemy po bilety i zdobywamy plac. Wiadomo było, że Krzywa Wieża nie będzie dla Kamila dostępna, bo nie ma tu windy, a latać się jeszcze nie nauczył 🙂 Ja jednak musiałam tam wejść. Okazało się, że ta jedna z najbardziej znanych budowli na Świecie jest bardzo oblegana i trzeba było postać w kolejce dość długo, a dodatkowo bilet jest dosyć drogi, bo wstęp do całego kompleksu to wydatek około 20 euro. Paradoks polega na tym, że gdyby zadowoliło mnie obejrzenie Krzywej Wieży z zewnątrz, to Piazza dei Miracoli i jego atrakcje zwiedzilibyśmy z Kamilem za darmo, bo katedra dla osoby niepełnosprawnej z opiekunem oraz baptysterium są dostępne bezpłatnie.  No ale jakże tu być i nie wejść? Przy tej okazji pojawił się też pewien problem. Otóż, Krzywa Wieża jest dostępna dla określonej liczby turystów dziennie, wpuszczanych na określone godziny, więc na tzw. spontan nie ma tu miejsca. Wejście jest także obwarowane różnymi warunkami, jak chociażby ten, że nie wolno mieć ze sobą torby czy plecaka, a przed wejściem turysta jest dokładnie sprawdzany. Wyjątkowo podporządkowałam się regułom i grzecznie stanęłam w kolejce do wejścia, a była dłuuuuga. W trakcie czekania podziwiałam więc kunszt wykonania Krzywej Wieży.

Krzywa Wieża - tłumy

W końcu byłam w środku gdzie przesympatyczny Włoch zapoznał naszą grupę z historią tej niezwykłej średniowiecznej dzwonnicy. Tak sobie myślę, że choć pięknie wykonana, to jednak nie osiągnęłaby swojej popularności, gdyby nie fakt jej odchylenia od pionu. A odchylenie to jest naprawdę duże i swoje początki ma w 1174 roku (kilka miesięcy po rozpoczęciu budowy). Przez 177 lat w trakcie budowy starano się wyprostować Krzywą Wieżę, wydłużając kolumny po jej niższej stronie. Niestety nie przynosiło to efektów. Wszyscy słyszeliście na pewno, że Krzywa Wieża w końcu runie. Okazuje się, że nie tak szybko, bo zakończone w 2011 roku prace konserwatorskie umocniły fundamenty na tyle mocno, że zespół pracujących przy Wieży specjalistów dał jej gwarancję na 300 lat. Spokojnie zatem macie czas, by ją odwiedzić i zdobyć, jak ja. A wchodzenie jest niesamowitym doświadczeniem. Nie dość, że schody są kręte, śliskie i nierówne, to jeszcze naprawdę czuć ten duży przechył na jedną stronę.

Obecnie Krzywa Wieża mierzy sobie niespełna 55 metrów i odchyla się od pionu o około 5 metrów, zwiększając ten odchył z każdym rokiem o 1 milimetr. Ta zbudowana z białego marmuru Wieża liczy sobie osiem pięter, a na jej szczycie znajduje się zbudowana w 1350 roku dzwonnica.

Krzywa Wieża w Pizie

Podczas wchodzenia po schodach, strażnicy kierują w pewnym momencie na pierwszy taras widokowy, z którego można podziwiać panoramę samego placu, jak i całej Pizy.

Jednak to jeszcze nie koniec i wspinając się nie dużo wyżej docieramy do ostatniego poziomu, na którym znajdują się dzwony i jeszcze piękniejszy widok. Ja nawet wypatrzyłam Kamila, a on mnie.

Kamil Krzywa Wieża

jeden dzień w Pizie - Goha Krzywa Wieża

zdjęcia z góry Krzywej Wieży

Widok z Krzywa Wieża

Z Wieżą związana jest pewna ciekawostka. Podobno to właśnie dzięki jej odchyłowi Galileusz mógł zaprezentować wyniki swoich badań związanych ze swobodnym spadkiem ciał.

Po kilku chwilach na górze i dużo trudniejszej drodze w dół, dołączyłam do Kamila i ruszyliśmy w poszukiwaniu lampy Galileusza.

Lampa Galileusza w Katedrze w Pizie

Kontynuując nasz jeden dzień w Pizie docieramy do znajdującej się tuż obok Krzywej Wieży niezwykłej świątyni. To Katedra Santa Maria Assunta czyli Katedra Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

Katedra w Pizie z zewnątrz

Początki katedry datuje się na 1064 rok, kiedy to Piza była morską potęgą. Jej budowa finansowana była, co ciekawe, z wojennych łupów. Do dzisiaj przypominają o tym inskrypcje umieszczone na fasadzie budynku. Jedną z teorii leżących u powstania Katedry jest chęć wypełnienia ślubów złożonych Matce Boskiej w zamian za jej pomoc w zwycięstwie odniesionym nad Saracenami w bitwie morskiej u wybrzeży Sycylii. Czy to prawda? Dzisiaj się pewnie już nie dowiemy. Pewne jest za to to, że  26 września 1118 roku katedra została konsekrowana.

Fasada Katedry w Pizie była budowana m.in. z elementów pomników o czym przypominają znajdujące się na niej intrygujące napisy, wzięte jakby nie wiadomo skąd.

napis na Katedzre w Pizie

Gdy dotarliśmy w okolice głównego wejścia oczom naszym ukazały się  cztery rzędy ślepych arkad i monumentalne bogato zdobione drzwi. Przed wejściem (nie mogło być inaczej) oczywiście zastaliśmy tłum ludzi z całego świata 🙂 Jednak nas nie przeraził, bo w końcu chcieliśmy zobaczyć, co tak magnetycznego jest w tym miejscu. Po odstaniu swojego weszliśmy i.. muszę Wam powiedzieć, że katedra mnie nie zawiodła, mimo że z zewnątrz sprawiała wrażenie większej.

Katedra wewnątrz

Krzywa Wieża wywołała efekt „wow” i to samo poczułam tutaj. Światło przedzierające się do środka subtelnie oświetlało malowidła, ołtarze i sarkofagi. Niesamowity kasetonowy sufit lśnił złotem, a granice nawy głównej wyznaczały kamienne arkady. Szkoda tylko, że część tego piękna przysłaniały rusztowania, ale przecież trzeba dbać o taki skarb.

Po pierwszym zachwycie ruszyłam na poszukiwania wspomnianej wcześniej Lampy Galileusza.

jeden dzień w Pizie - Lampa Galileusza w Katedrze

I tu muszę po prostu opowiedzieć Wam anegdotę, która jasno pokazuje, jak ważne jest przygotowanie przed każdą podróżą. Okazuje się, że piękny masywny żyrandol z brązu, misternie rzeźbiony, który swym wahaniem miał rzekomo zwrócić uwagę Galileusza na ruch naszej planety, to nie ta lampa. A doszliśmy do tego w chwili, kiedy zorientowaliśmy się, że Galileusz swoich obserwacji dokonał w roku 1580, a żyrandol w Katedrze datowany jest na lata 1584-87. Naprawdę cieszę się, że nie mogliście zobaczyć mojej miny, kiedy to do mnie dotarło. Całe szczęście okazało się, że możemy zaspokoić swoją ciekawość odnośnie oryginalnej lampy, bo znajdowała się od nas naprawdę niedaleko.

Kiedy okazało się, że Galileusz nie na tę wahającą lampę patrzył, skupiliśmy się na innych atrakcjach świątyni. A naprawdę jest tu co oglądać.  Uwagę naszą zwrócił grobowiec cesarza Henryka VII autorstwa włoskiego rzeźbiarza, piękna ośmiokątna gotycka ambona, relikwie złożone w przezroczystej urnie, pochodzący z XIII wieku obraz i oczywiście sam układ jasnego i ciemnego kamienia we wnętrzu katedry, tak ulubiony przez toskańskich architektów.

Katedra w Pizie w środku

Katedra w Pizie

Wnętrze katedry w Pizie

Ani ja, ani Kamil nie jesteśmy architektami czy znawcami sztuki, ale kiedy pojawiamy się w takich miejscach, gdzie czuje się powiew dawnych czasów, gdzie można podziwiać kunszt ludzi żyjących setki lat przed nami, to chcemy go chłonąć, bo mamy przeświadczenie, że dzięki takim momentom stajemy się bogatsi…

Dość refleksji 🙂 Czas na prawdziwą bombę, którą będąc w Pizie musicie po prostu usłyszeć. A usłyszeć można ją w Baptysterium w Pizie.

Baptysterium w Pizie

Baptysterium w Pizie jest największym baptysterium we Włoszech. I powiem Wam, że robi wrażenie, szczególnie, jak wdrapiecie się po schodach na górę.

Baptysterium w Pizie z piętra

Niestety osoby poruszające się na wózkach inwalidzkich nie dostaną się na piętro, a naprawdę szkoda, bo poza widokiem wnętrza jest tu wspaniała perspektywa na wejście do Katedry.

Czym tak naprawdę jest Baptysterium? To nic innego, jak budynek, w którym udzielano chrztu. To w Pizie zostało wybudowane w 1180 roku i poświęcone jest św. Janowi Chrzcicielowi. Ta ogromna „chrzcielnica” w obwodzie mierzy aż 107 metrów i  zachwyca misterną architekturą z zewnątrz, jednak w środku robi jeszcze większe wrażenie. Ogrom tego miejsca powala, ale i to nie jest najbardziej wyjątkowe. Podobno, gdy wypowiecie coś wewnątrz baptysterium, to akustyka jaka panuje w tym budynku sprawi, że echo będzie rozbrzmiewać jeszcze przez prawie minutę. Nie wierzyłam i nie miałam szansy sprawdzić, dopóki wewnątrz nie rozegrał się pewien niezwykły spektakl.

Wykrzyczane po włosku „CISZA!!!” skutecznie zamknęło usta wszystkim obecnym w środku. Do centralnego punktu pomieszczenia udała się jedna ze strażniczek i w kompletnej ciszy rozbrzmiało długie „aaaaa”. Dźwięk przez kilkadziesiąt sekund wracał to mocniejszy, to cichszy. I tak wspólnie z Kamilem doświadczyliśmy cudu echa. Do tego momentu byłam pod wrażeniem cudu woli przetrwania jaką ma Krzywa Wieża, cudu architektury katedry, a tu taka niespodzianka!

Jak się okazało to nie był koniec niespodzianek w naszym planie zwiedzania Pizy na własną rękę, bo po wyjściu z baptysterium udaliśmy się do najbardziej niezwykłego cmentarza, na jakim byłam w życiu.

Cmentarz Camposanto Monumentale

Na początku nie byłam tym zachwycona, bo cmentarze napawają mnie smutkiem, ale jak przypomniałam sobie słowa „wizja” i „Dante” w jednym zdaniu, wypowiedzianym przez Kamila, to zmieniłam zdanie i dzisiaj wiem, że to była dobra decyzja. Camposanto Monumentale jest po Krzywej Wieży, Katedrze i Baptysterium, ostatnim z elementów Piazza del Duomo, który spędzając jeden dzień w Pizie naprawdę warto zobaczyć.

Campo Santo oznacza Święte Pole i ma kształt czworoboku, we wnętrzu którego znajduje się otwarty plac.  Taki właśnie jest  Camposanto Monumentale w Pizie. Nazwa cmentarza nie wzięła się z przypadku. Cmentarz nazywany jest świętym polem ponieważ wysypana tu została ziemia z Golgoty – miejsca ukrzyżowania Chrystusa, zebrana podczas II wyprawy krzyżowej.

jeden dzień w Pizie - Camposanto Monumentale w Pizie

Wejście do Camposanto Monumentale dla osób niepełnosprawnych znajduje się nieopodal toalety i żeby wejść trzeba użyć dzwonka, znajdującego się na końcu podjazdu. Bez problemu dostaliśmy się do środka i oniemiałam.

zdjęcie relikwii w Camposanto Monumentale

W życiu nie widziałam tylu relikwii w jednym miejscu. Myślałam, że dostanę oczopląsu, a to był dopiero początek.

Camposanto Monumentale pod arkadami

Gdy weszliśmy pod arkady naszym oczom ukazały się umieszczone w podłodze grobowce. Jedne mniej, drugie bardziej zdobione, co podejrzewam zależało to od majętności rodziny spoczywającego tutaj człowieka. A musicie wiedzieć, że w Camposanto Monumentale pochowanych jest wielu znamienitych mieszkańców Pizy.

grobowce w podłodze Camposanto Monumentale

Na początku dziwnie mi było stąpać po tej podłodze, bo miałam wrażenie, że depczę ludziom po głowach. Nie byłam odosobniona, bo Kamil też jeździł bokami. Nie wiem czy czuł się podobnie jak ja, czy też spowodowane było to wynikającymi z rzeźbień nierównościami.

Patrząc na cmentarz pod stopami, niemalże zapomniałam podnieść wzrok, a naprawdę jest co podziwiać.

pomniki i sarkofagi w Camposanto Monumentale

Ściany Camposanto są równie ciekawe, co podłoga bo zawierają sarkofagi jeszcze z czasów rzymskich. Miejsce to w ogóle jest niezwykłe, bo choć tak stare, to w całości dostosowane i poza sarkofagami i pomnikami maści wszelakiej oferuje jeszcze dwie wyjątkowe rzeczy. Jedną z nich jest oryginał Lampy Galileusza, tej samej, której szukałam w stojącej obok Krzywej Wieży Katedrze.

Lampa Galileusza – oryginał

Drugą atrakcją są zdobiące ściany freski. Wiele z nich zostało zniszczonych podczas bombardowań w czasie II wojny światowej, jednak obecnie zostały one w pełni odrestaurowane i mogą cieszyć oko zwiedzających.

jeden dzień w Pizie - freski w Camposanto Monumentale

My chcieliśmy zobaczyć przede wszystkim wizje z Boskiej Komedii Dantego, w tym „Tryumf Śmierci”, ale nie było nam dane. Trzy czy cztery razy prześledziliśmy wszystkie, patrząc na posiadaną przez siebie reprodukcję wspomnianego „Tryumfu Śmierci” i nic nam nie pasowało, a naszą uwagę ciągle przykuwało rusztowanie i ogromne puste miejsce na jednej ze ścian (po wyjściu z pomieszczenia z relikwiami jest to pierwsza ściana po lewej).

W końcu za sprawą jednej ze strażniczek wszystko się wyjaśniło. Fresk został oddany do renowacji i nie można go było aktualnie podziwiać w oryginale. No cóż. Musieliśmy zadowolić się reprodukcją.

Zdecydowanie polecam Wam odwiedzić ten wyjątkowy cmentarz, bo poza możliwością podziwiania niesamowitych dzieł sztuki można też w nim odetchnąć od upału panującego na zewnątrz.

Camposanto Monumentale tak, jak Krzywa Wieża i reszta kompleksu przy Piazza dei Miracoli zrobił na nas kolosalne wrażenie, a to jeszcze nie był koniec, bo może mniej monumentalne, ale jakże ciekawe atrakcje Pizy czekały, by je odkryć. O tym jednak będzie w kolejnym poście, bo tutaj i tak niemiłosiernie się rozpisałam. Sami jednak przyznacie, że naprawdę jest o czym.

 

jeden dzień w Pizie kontynuacja

Przeczytajcie jak dalej toczył się nasz jeden dzień w Pizie i co jeszcze ciekawego zobaczyliśmy:

Ciekawe miejsca w Pizie, czyli nie tylko Krzywą Wieżą miasto stoi

Jeden dzień w Pizie na naszym filmie

Zobaczcie jak my spędziliśmy nasz jeden dzień w Pizie. Mamy nadzieję, że film Was zainspiruje i postanowicie pojechać do miasta Krzywej Wieży by spędzić swój własny, choć jeden dzień w Pizie.

W związku z RODO, YouTube potrzebuje Twojej zgody na załadowanie. Więcej informacji przedstawia nasza Polityka cookies.
Zgadzam się
Małgorzata Kowalewicz
2020-01-17T11:50:12+01:00 15 marca 2018|
Wolę jak się do mnie zwraca po prostu Goha (wiem, wiem, że powinno być przez "ch" :)). Na co dzień pracuję z dziećmi ucząc je angielskiego. Poza podróżami i językiem angielskim moją pasją jest resocjalizacja. Gdy tylko mogę to śpiewam, bo życie jest muzyką :)

2 komentarze

  1. Anetka 6 sierpnia 2019 w 14:48 - Odpowiedz

    W okolicach Genewy??? Chyba chodzi raczej o Genowę we Włoszech? Te tunele by się zgadzały tam….:)))

    • Małgorzata Kowalewicz 11 sierpnia 2019 w 09:31 - Odpowiedz

      100% racji! Dzięki za zwrócenie uwagi. Pozdrawiam 🙂

Zostaw komentarz

Zgodnie z RODO musisz się zgodzić na dodanie komentarza i przesłanie wpisanych danych
Ten formularz gromadzi Twoje imię, adres e-mail, adres strony www i treść, dzięki czemu komentarze mogą funkcjonować na tej stronie. Aby uzyskać więcej informacji, zapoznaj się z naszą polityką prywatności, gdzie uzyskasz więcej informacji o tym, gdzie, jak i dlaczego przechowujemy Twoje dane.
Nie wykorzystujemy danych wpisywanych podczas komentowania do celów marketingowych (np. wysyłka newslettera).