Miasteczka w Toskanii – Bagno Vignoni, San Quirico d’Orcia i Dom Gladiatora

Samotna willa, filmowy dom Gladiatora i dwa kolejne niezwykłe miasteczka w Toskanii – to był nasz plan na ten dzień. Mieliśmy udać się do uroczego San Quirico d’Orcia, którym zachwycili się między innymi przedstawiciele Fiata. Wieczór zaplanowaliśmy spędzić w średniowiecznym Bagno Vignoni, które zamiast tradycyjnego rynku, posiada termalny basen. Wiecie jak to jest z planami? Czasami życie weryfikuje je z prędkością światła.

Nasze zweryfikowały się wraz z przerażającym trzaskiem ramy Kamilowego wózka poprzedniego wieczoru. Diagnoza postawiona została natychmiast. Pacjent (czyt. wózek inwalidzki) jest w stanie krytycznym i wymaga reanimacji. Bez niej urocze miasteczka w Toskanii czy piękne punkty widokowe nie będą naszym udziałem.

połamany wózek inwalidzki w Toskanii

Z pewnym dystansem podeszliśmy do tego nieszczęśliwego wydarzenia, bo cudowność Toskanii już znacząco na nas wpłynęła.

o czym pamiętać w podróży do Toskanii

A tak zupełnie poważnie, po prostu wrzuciłam do samochodu zapasową ramę wózka, jakby przeczuwając kłopoty. Kobieca intuicja mnie nie myliła, ale zamiast triumfować, chwyciłam klucze w dłoń i po kilkunastu minutach Kamil odzyskał mobilność. Mogliśmy udać się do zaplanowanych na ten dzień miasteczek w Toskanii, osławionej samotnej willi i domu Gladiatora.

Toskańska samotna willa

Kolejny raz ruszyliśmy znaną już nam krętą drogą, mijając La Foce, a następnie Pienzę i Capella di Vitaleta. Powinniśmy się już niejako oswoić z widokiem cyprysowych alei, rozległych pól tuż po żniwach, ale gdzie tam. I wśród tych zachwytów dojechaliśmy do jednego z najczęściej fotografowanych miejsc w tej części Włoch, do samotnej willi w Toskanii. Poznać można ją podobno po tym, że o poranku i tuż przed zachodem słońca aż roi się tu od miłośników fotografii z mniej lub bardziej wypasionym sprzętem. My zawitaliśmy tu o zwykłej porze dnia, więc willę mieliśmy dla siebie.

samotna willa w Toskanii

Będę z Wami brutalnie szczera, nie tego się spodziewałam po oglądanych w domu zdjęciach w internecie, po okładkach książek, które zdobi, po przeczytaniu słów pełnych zachwytu na temat tej samotnej toskańskiej willi. Nie zrozumcie mnie źle, jest pięknie położona z rozległym oliwnym gajem z jednej strony i rozległymi polami z drugiej.

dolina val d’Orcia w Toskanii

Na pewno pięknie wygląda o poranku, kiedy mgła ściele się po ziemi. Tylko spodziewałam się efektu “wow” a go nie było. Dużo bardziej podobał mi się osłonięty cyprysami dom przy drodze do Montepulciano.

snopki w Toskanii

Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy wszystko jest ze mną w porządku, skoro innych zachwyca, to dlaczego nie zachwyca mnie tak, jak ich? Może trzeba zawitać tu o innej porze dnia? Z takim postanowieniem przestałam deptać prywatne pole i wróciłam do samochodu.

Dom Gladiatora

Liczyłam, że Gladiator i jego filmowy dom będzie lepszym przykładem najpiękniejszych miejsc w Toskanii. Nie rozczarowałam się ani ja, ani Kamil, bo był równie piękny, co Droga Gladiatora u stóp Pienzy. Dom Gladiatora – Maximusa Decimusa Meridusa stał dumnie na wzniesieniu, prezentując swoje wdzięki w promieniach toskańskiego słońca.

dom Gladiatora w Toskanii

Niestety wstępu do niego broniła brama i informacja o groźnych psach, które dopadną każdego, kto spróbuje przekroczyć próg tej prywatnej posesji. Nie przeszkadzało nam to jednak podziwiać malowniczo położonej willi, do której prowadzi gęsto obsadzona cyprysami aleja. Zachwyt powrócił, więc mogliśmy ruszyć na spotkanie kolejnym niezwykłym miejscom.

Niezwykłe miasteczka w Toskanii

Plan, jak pisałam na początku, zakładał wizytę w San Quirico d’Orcia, a następnie wieczorny spacer po Bagno Vignoni. Dlaczego wybraliśmy akurat te dwa miasteczka w Toskanii?

San Quirico d’Orcia to malutkie miasteczko na północy doliny val d’Orcia, w którym mieszka na co dzień około 2500 osób, ale choć jest tak małe, to jego historia sięga czasów etruskich.

uliczki San Quirico d’Orcia

Sądząc po ilości, a właściwie po braku turystów, odniosłam wrażenie, że San Quirico d’Orcia jest przez nich pomijane wśród toskańskich miasteczek. A szkoda, bo już pierwsze spojrzenie zachęca, by się w nie zagłębić.

spacer w San Quirico d’Orcia

Tego dnia jednak mieliśmy odwiedzić przecież nie jedno, a dwa miasteczka w Toskanii. Drugim z nich miało być Bagno Vignoni położone zaledwie 7 km na południe od San Quirico d’Orcia. Skusiła nas informacja o jego doskonale zachowanym średniowiecznym stylu, ale przede wszystkim to, że zamiast tradycyjnego rynku z fontanną czy studnią, miało mieć basen.

termalny basen w Bagno Vignoni

Chcieliśmy także odnaleźć drogę do źródeł termalnych, ale o tym opowiem przy innej okazji, bo oto znaleźliśmy dogodne miejsce parkingowe i mogliśmy ruszyć na spotkanie z pierwszym z zaplanowanych na ten dzień miasteczek.

Atrakcje San Quirico d’Orcia

San Quirico d’Orcia przycupnęło w sercu pięknej, uwielbianej przez malarzy, fotografów i wpisanej na listę dziedzictwa UNESCO, doliny val d’Orcia, na pielgrzymkowym szlaku z Londynu do Rzymu, a swoją nazwę zapożyczyło częściowo od płynącej nieopodal rzeki Orci. To tutaj Fiat nakręcił reklamę modelu 500X zachwycony sielskim klimatem i porywającym krajobrazem San Quirico.

San Quirico d’Orcia w Toskanii

To wreszcie tutaj znaleźć można atrakcje, których nie spodziewalibyście się w tak małym miasteczku. Do San Quirico weszliśmy od Piazza IV Novembre, bo wejście było tu dla nas najłagodniejsze. Zdaję sobie sprawę, że teoretycznie powinno zacząć się od pięknie zachowanej bramy Porta ai Cappuccini, w pobliżu której znajduje się sporych rozmiarów publiczny parking. Jednak dość strome dla osoby niepełnosprawnej podejście spowodowało, że poszukaliśmy innej, jak się szybko okazało, bardzo atrakcyjnej trasy.

Kościół Santa Maria Assunta

Santa Maria Assunta w San Quirico d’Orcia

Już po kilku krokach przywitał nas przepiękny kościółek Santa Maria Assunta.  który skromnie ulokował się tuż przy murach miasta. A jednak jego lokalizacja nie była przypadkowa, bo wybudowany został na szlaku via Francigena, który łączył brytyjskie Canterbury z Rzymem i był między innymi pielgrzymkowym szlakiem prowadzącym do grobu św. Piotra w Rzymie. Do dzisiaj piechurzy przemierzają ten biegnący przez cztery państwa szlak, zatrzymując się po drodze w pochodzącym z XI wieku kościele Santa Maria Assunta w San Quirico d’Orcia.

dzwonnica kościoła Santa Maria Assunta

Jego prosta, surowa wręcz bryła z wyraźnie odcinającą się dzwonnicą zachęca, by zajrzeć do środka. Ale i tu nie spodziewajcie się złota czy przepychu, bo wnętrze kościoła spójne jest z jego zewnętrzem. Tak samo proste, strojne wpadającym przez niewielkie okienka światłem tworzącym pełen tajemnicy klimat. Nie pokażę Wam zdjęć ze środka, bo nie wolno ich robić, o czym informuje stosowna tabliczka.

wejście do kościoła Santa Maria Assunta

Leniwa atmosfera San Quirico d’Orcia

Ruszyliśmy dalej urokliwą ulicą via Dante Alighieri, wzdłuż której przycupnęły puby i restauracje. Sierpniowe słońce było tego dnia wyjątkowo ostre, więc wdzięczni byliśmy za każdy cień i powiew wiatru na twarzy.

toskańskie San Quirico d’Orcia

Każdą komórką ciała chłonęliśmy niewymuszoną, leniwą atmosferę tego małego miasteczka w Toskanii. Zerkaliśmy na malownicze, wąskie uliczki, czarujące sklepiki z winem, makaronem, serem i dobrem wszelakim i wreszcie ludzi chroniących się przed słońcem w klimatyzowanych restauracjach i zacienionych ogródkach.

urocze miasteczka w Toskaniiurocze miasteczka w Toskanii

Ta atmosfera i ten widok był niewątpliwą atrakcją San Quirico d’Orcia i pragnęliśmy stać się jej częścią. I staliśmy się nią na Piazza della Liberta, w typowo włoskim barze, tuż obok wejścia do ogrodów Horti Leonini i Kościoła św. Franciszka.

bar centralle w San Quirico

To tutaj skosztowaliśmy włoskiej klasyki smaku – prosciutto crudo e melone, czyli szynki z melonem, która po prostu podbiła nasze podniebienia w ten gorący dzień swoim orzeźwiającym smakiem i aromatem.

włoski przysmak - prosciutto crudo e melone

Posileni i orzeźwieni smakowitym winem ruszyliśmy obejrzeć kościół św. Franciszka, który znany jest także pod nazwą kościoła Madonny di Vitaleta.

Kościół św Franciszka w San Quirico d’Orcia

Ten znany pod dwiema nazwami kościół wybudowany został na ruinach klasztoru św. Franciszka w latach 1867-70. Jego piękna trawertynowa fasada pięknie łączy się z wyróżniającą się ceglanym kolorem dzwonnicą. To właśnie w tym kościele, w ołtarzu głównym znajduje się XVI-wieczna Madonna Annunciata przeniesiona z wiejskiej kapliczki di Vitaleta. Nie zagłębiliśmy się w mury kościoła, bo prowadziły do niego schody, a nie miałam ochoty podziwiać świątyni sama. Zresztą wzrok nasz przykuła, sprawiająca monumentalne wrażenie, budowla na końcu ulicy.

Kolegiata dei Santi Quirico e Giulitta

droga do Kolegiaty w San Quirico

Podążyliśmy w jej kierunku, ale znowu okazało się, że pooglądać możemy ją jedynie z zewnątrz. Powód ponownie był ten sam – schody, których Kamil nie był w stanie pokonać.

atrakcje San Quirico d’Orcia - kolegiata

Nie zmieniało to jednak faktu, że było co podziwiać. Kolegiata dei Santi Quirico e Giulitta, którą można oglądać dzisiaj pochodzi z XII wieku. Nie jest jednak pierwszą świątynią w tym miejscu. W VIII wieku stał tutaj zupełnie inny kościół. Na przestrzeni wieków dzisiejsza kolegiata zmieniała się. Była rozbudowywana, a styl wnętrza ewoluował od romańskiego, przez elementy gotyckie, aż po barok. Wszystko to spowodowało, że dzisiaj wygląda niezwykle majestatycznie, chociaż nie należy do kolosów.

wejście do Collegiata dei Santi Quirico e Giulitta

Nie jest jednak jedynym godnym uwagi budynkiem w tym miejscu. Tuż obok znajduje się zabytkowy barokowy budynek z XVII wieku.

palazzo Chigi w San Quirico d’Orcia

Palazzo Chigi Zondadari zostało mocno zniszczone w czasie drugiej wojny światowej. Jednak zostało odrestaurowane wraz ze zdobiącymi je oryginalnymi freskami wewnątrz budynku. Stanowi teraz niewątpliwą i nie jedyną atrakcję tego niewielkiego miasteczka w Toskanii.

Osobliwe Horti Leonini w San Quirico d’Orcia

Są niewątpliwą ozdobą San Quirico i nie mogliśmy pominąć ich podczas tej wizyty. Niestety okazały się dla Kamila niedostępne, ale tym razem opuściłam go, bo musiałam po prostu je zobaczyć.

wejście do Horti Leonini

Po przekroczeniu gościnnych progów tego typowo włoskiego, publicznego ogrodu z 1581 roku aż mi dech zaparło.

Horti Leonini w San Quirico d’Orcia

Idealnie przystrzyżone żywopłoty, w centrum rzeźba, jak się okazało Kosima III Medyceusza, ale reszta przestrzeni wypełniona jakimiś osobliwymi tworami. Kamienne kwiaty wyrastające z żywopłotów, pegaz z luster, ceglany komin, wielka metalowa instalacja, a nawet stanowiący sztukę odkurzacz powodowały, że Horti Leonini stawały się niezwykłą galerią pod gołym niebem.

osobliwe ogrody w San Quirico

Ciekawa jest też historia, cel powstania i jak się później okazało nieprzypadkowy układ alejek przecinających klomby w ogrodach. Naukowcy dopatrzyli się w nich symboliki krzyża maltańskiego, błogosławieństw czy ośmiu cnót chrześcijańskich. Ja widziałam niezwykłe miejsce, którego nie spodziewałam się w San Quirico d’Orcia.

Wieczór w Bagno Vignoni

Przyszedł czas, by pożegnać się z San Quirico i udać się w stronę kolejnego niezwykłego miasteczka w Toskanii. Ruszyliśmy do niedalekiego Bagno Vignoni, zastanawiając się czy dorówna temu, czego doświadczyliśmy do tej pory. Dość łatwo znaleźliśmy parking przy via del Gorello i ruszyliśmy w stronę rynku.

centrum Bagno Vignoni w Toskanii

Znacie ten moment kiedy totalnie Was zatyka i nie wiecie kompletnie co powiedzieć, bo słowa wydają się zbyt małe, by oddać to, co widzicie? Tak właśnie poczuliśmy się oboje wkraczając na niezwykły rynek tego miasteczka w Toskanii. Bagno Vignoni rozłożyło nas na łopatki. Nie dziwiliśmy się już, że ściągają tu turyści z całego świata, by nacieszyć się tym widokiem. Cieszyliśmy się nim i my.

niezwykłe Bagno Vignoni

Bagno Vignoni to osada która powstała na wspominanym już szlaku Via Francigena, tuż przy leczniczym źródle wód termalnych. Doceniali je już Etruskowie, Starożytni Rzymianie, a potem Medyceusze czy sam papież Pius II. Dzisiejszy wygląd placu w Bagno Vignoni, osada zawdzięcza jednak średniowieczu. Wtedy wokół wypełnionego gorącą, pełną dobroczynnych związków siarki wodą basenu, rozlokowały się domostwa.

basen w Bagno Vignoni

Dzisiaj basen otaczają restauracje, wypełnione po brzegi ludźmi, którzy kontemplują niezwykły klimat tego średniowiecznego miasteczka w Toskanii. Daliśmy się uwieść i my, siedząc nad brzegiem termalnego basenu w Bagno Vignoni. Wokół słychać było  wielojęzykowy gwar, a atmosfera była tak cudowna, że nie chcieliśmy nigdzie się stąd ruszać. Mrok jednak stawał się nieubłagany i w końcu musieliśmy pożegnać tę toskańską perełkę.

wieczór w Bagno Vignoni

Wiedzieliśmy, że wrócimy tutaj jeszcze w czasie tej podróży i lepiej poznamy to miejsce. Chcieliśmy też zażyć kąpieli w darmowych termach pod miastem. Ale to już zupełnie inna historia.

Małgorzata Kowalewicz
2020-01-30T14:30:08+01:00 30 stycznia 2020|
Małgorzata Kowalewicz
Wolę jak się do mnie zwraca po prostu Goha (wiem, wiem, że powinno być przez "ch" :)). Na co dzień pracuję z dziećmi ucząc je angielskiego. Poza podróżami i językiem angielskim moją pasją jest resocjalizacja. Gdy tylko mogę to śpiewam, bo życie jest muzyką :)

Zostaw komentarz

Zgodnie z RODO musisz się zgodzić na dodanie komentarza i przesłanie wpisanych danych
Ten formularz gromadzi Twoje imię, adres e-mail, adres strony www i treść, dzięki czemu komentarze mogą funkcjonować na tej stronie. Aby uzyskać więcej informacji, zapoznaj się z naszą polityką prywatności, gdzie uzyskasz więcej informacji o tym, gdzie, jak i dlaczego przechowujemy Twoje dane.
Nie wykorzystujemy danych wpisywanych podczas komentowania do celów marketingowych (np. wysyłka newslettera).